Pełny tekst orzeczenia

Uchwała z dnia 4 sierpnia 2005 r., III CZP 53/05
Sędzia SN Gerard Bieniek (przewodniczący, sprawozdawca)
Sędzia SN Irena Gromska-Szuster
Sędzia SN Maria Grzelka
Sąd Najwyższy w sprawie z powództwa Małgorzaty L. i Marka L. przeciwko
Bożenie P. i Cezaremu P. o zapłatę, po rozstrzygnięciu w Izbie Cywilnej na
posiedzeniu jawnym w dniu 4 sierpnia 2005 r., zagadnienia prawnego
przedstawionego przez Sąd Apelacyjny w Warszawie postanowieniem z dnia 29
marca 2005 r.:
"1. Czy w sprawie o zapłatę ze stosunku o charakterze cywilnoprawnym
powołanie się przez pozwanego na potrącenie, u którego podstaw leży sporna co
do zasady i wysokości wierzytelność ze stosunku pracy i którego materia – na
wypadek wniesienia powództwa wzajemnego w miejsce potrącenia – uzasadniałaby
właściwość Sądu Pracy, sąd rozpoznający sprawę w postępowaniu według zasad
ogólnych władny jest badać samodzielnie istnienie i wysokość wierzytelności
przedstawionej do potrącenia?,
a na wypadek odpowiedzi negatywnej
2. Jaki tok postępowania powinien przybrać sąd cywilny, w szczególności czy
właściwe byłoby odesłanie pozwanego na drogę procesu o ustalenie istnienia
wierzytelności przed Sąd Pracy, którego wyrok miałby znaczenie prejudycjalne dla
sprawy o zapłatę?"
podjął uchwałę:
Sąd rozpoznający sprawę cywilną samodzielnie ocenia zasadność
zarzutu potrącenia także wtedy, gdy zarzut ten dotyczy wierzytelności, która
dochodzona oddzielnym powództwem byłaby przedmiotem rozpoznania w
postępowaniu odrębnym w sprawach z zakresu prawa pracy.
Uzasadnienie
Małżonkowie Małgorzata i Marek L. domagali się zasądzenia od pozwanych
małżonków Bożeny P. i Cezarego P. kwoty 30 000 zł, twierdząc, że w dniu 26
stycznia 1996 r. wręczyli tę kwotę pozwanym tytułem pożyczki. Pozwani zarzucili
natomiast, że kwota ta została im wpłacona jako kaucja na zabezpieczenie
ewentualnych niedoborów w związku z tym, że pozwana Bożena P. zatrudniła
powódkę Małgorzatę L. w okresie od dnia 15 lutego do dnia 30 listopada 1996 r. na
stanowisko kierownika filii prowadzonej przez siebie hurtowni. Było to stanowisko
związane z materialną odpowiedzialnością za powierzone mienie. Pozwani
podnieśli więc zarzut potrącenia wierzytelności pieniężnej przysługującej pozwanej
wobec powódki, której źródłem jest szkoda wynikła z powstania niedoboru w
mieniu, który pozwana jako pracodawca wiąże z odpowiedzialnością powódki jako
pracownika. Wierzytelność przedstawiona do potrącenia przewyższa wysokość
należności objętej żądaniem pozwu.
Rozpoznając apelację pozwanych od wyroku Sądu Okręgowego – Sąd
Apelacyjny powziął wątpliwość, czy sąd rozpoznający sprawę cywilną, która nie
należy do postępowania odrębnego, czyli jest sprawą cywilną podlegającą
rozpoznaniu w tzw. postępowaniu procesowym „zwykłym", może samodzielnie
rozpoznać zarzut potrącenia obejmujący wierzytelność strony pozwanej, która –
gdyby była dochodzona oddzielnym powództwem (głównym albo wzajemnym) –
należałaby do postępowania odrębnego w sprawach z zakresu prawa pracy, a tym
samym również do właściwości sądu pracy. (...)
Sąd Najwyższy zważył, co następuje:
Przedstawione zagadnienie prawne wiąże się z ogólniejszym problemem
dotyczącym określenia znaczenia potrącenia – jako konstrukcji prawa materialnego
– w postępowaniu cywilnym. Za punkt wyjścia należy przyjąć odróżnienie
potrącenia jako czynności materialnoprawnej od zarzutu potrącenia jako czynności
procesowej, która polega na powołaniu się przez stronę na skutki oświadczenia woli
o potrąceniu. Treść sformułowanego zagadnienia prawnego wskazuje, że w
sprawie chodzi o ocenę charakteru prawnego zarzutu potrącenia, a więc czynności
procesowej.
W tym względzie konkurują ze sobą dwa przeciwstawne stanowiska. Według
pierwszego, zarzut potrącenia stanowi jedynie procesowy środek obrony
pozwanego przed żądaniem powoda, skierowany na oddalenie powództwa w części
lub w całości z powołaniem się na okoliczność, że wierzytelność dochodzona przez
powoda w części lub w całości uległa umorzeniu wskutek potrącenia rozumianego
jako czynność materialnoprawna. Zgodnie z drugim natomiast, podniesienie przez
pozwanego zarzutu potrącenia stanowi nie tylko środek obrony pozwanego, lecz
jest jednocześnie środkiem służącym dochodzeniu przez pozwanego własnego
roszczenia przysługującego mu względem powoda. Konsekwencją przyjęcia
jednego z tych stanowisk jest odmienne rozstrzygnięcie kwestii dopuszczalności
podniesienia w postępowaniu cywilnym zarzutu potrącenia w zależności od tego,
czy rozpoznanie roszczenia przedstawionego do potrącenia w odrębnym
postępowaniu należały do drogi sądowej (w znaczeniu drogi postępowania przed
sądem powszechnym) oraz kwestii, czy podniesienie zarzutu potrącenia powoduje
stan zawisłości sprawy co do przedstawionego do potrącenia roszczenia, a także
kwestii, czy i w jakim zakresie powaga rzeczy osądzonej wyroku wydanego w
sprawie, w której podniesiono zarzut potrącenia, rozciąga się na przyjętą przez sąd
ocenę zasadności zarzutu potrącenia.
W orzecznictwie Sądu Najwyższego przeważa zapatrywanie, że zarzut
potrącenia jest środkiem obrony pozwanego w procesie. Przykładowo można
wskazać na wyroki z dnia 6 września 1983 r., IV CR 260/83 (OSNCP 1984, nr 4,
poz. 59) i z dnia 11 września 1987 r., I CR 184/87 (nie publ.), uchwałę z dnia 20
listopada 1987 r., III CZP 69/87 (OSNCP 1989, nr 4, poz. 64), postanowienie z dnia
26 kwietnia 2001 r., II CZ 147/00 (nie publ.), a także wyroki z dnia 27 lutego 2004 r.,
V CK 190/03 (Biul. SN 2004, nr 7, s. 10) oraz z dnia 7 maja 2004 r., I CK 666/03
(OSNC 2005, nr 5, poz. 86). Konsekwencją tego jest pogląd, że zarzut potrącenia
może być podniesiony w procesie cywilnym i rozpatrzony przez sąd, gdy
wierzytelność przedstawiona do potrącenia mogłaby zostać rozpoznana w
postępowaniu cywilnym. Uznaje się też, że podniesienie zarzutu potrącenia nie
powoduje stanu zawisłości co do wierzytelności przedstawionej do potrącenia, jak
również że powaga rzeczy osądzonej orzeczenia wydanego w procesie, w którym
podniesiono zarzut potrącenia, nie obejmuje oceny zasadności zarzutu potrącenia,
a więc kwestii istnienia bądź nieistnienia wierzytelności objętej zarzutem.
Odnośnie do konsekwencji ujmowania zarzutu potrącenia jako środka obrony
pozwanego Sąd Najwyższy wypowiadał się dotychczas fragmentarycznie. W
orzeczeniu z dnia 21 grudnia 1957 r., 1 CR 758/56 (OSNC 1959, nr 3, poz. 78)
stwierdził ogólnie, że sąd, przed którym pozwany przedstawia do potrącenia
wzajemną pretensję, nie może uchylić się od zbadania jej zasadności i odesłać
pozwanego do odrębnego procesu, a w wyroku z dnia 6 września 1983 r., IV CR
260/83 przyjął, że rozstrzygnięcie zawarte w wyroku, w którym uwzględniono zarzut
potrącenia obu wzajemnych wierzytelności, stanowi wynik działania rachunkowego,
którego rezultatem jest umorzenie tych wierzytelności do wysokości wierzytelności
niższej. W innym procesie wierzyciel może zatem dochodzić swej wierzytelności
zarówno co do nadwyżki ponad część umorzoną, której nie zgłosił do potrącenia,
jak i co do części wierzytelności zgłoszonej do potrącenia, a przez sąd nie
uwzględnionej. Wskazać też należy na uchwałę Sądu Najwyższego z dnia 20
listopada 1987 r., III CZP 69/87, w której stwierdzono, że nieuwzględnienie przez
sąd zarzutu potrącenia nie stanowi przeszkody w późniejszym dochodzeniu
pozwem objętego tym zarzutem roszczenia. Sąd Najwyższy wyjaśnił, że zarzut
potrącenia, którego uwzględnienie stanowić może przesłankę oddalenia
powództwa, traktować należy jako element stanu faktycznego sprawy, a więc jako
element uzasadnienia wyroku. Tymczasem powaga rzeczy osądzonej nie rozciąga
się na przesłanki rozstrzygnięcia sprawy, lecz obejmuje tylko samo rozstrzygnięcie.
W wyroku z dnia 12 marca 1998 r., I CKN 522/97, (OSNC 1998, nr 11 poz. 176)
Sąd Najwyższy stwierdził, że objęcie wierzytelności innym postępowaniem
sądowym nie wyklucza jej skutecznego potrącenia; zarzut potrącenia podlega
normom regulującym nowe fakty uzasadniające zarzut potrącenia. Pogląd ten
został podtrzymany w wyroku z dnia 9 października 2003 r., V CK 319/02 (nie
publ.).
Należy jednak wskazać, że w orzecznictwie Sądu Najwyższego pojawiło się
jednak stanowisko, iż podniesienie przez pozwanego zarzutu potrącenia stanowi
nie tylko środek obrony pozwanego, lecz jest jednocześnie środkiem służącym
dochodzeniu przez pozwanego własnego roszczenia przysługującego mu wobec
powoda. Znalazło ono wyraz w wyroku z dnia 4 listopada 1963 r., 1 CR 857/59
("Nowe Prawo" 1964, nr 12, s. 1218), w którym przyjęto, że dochodzenie roszczenia
w drodze zarzutu potrącenia ma takie same skutki jak dochodzenie tego roszczenia
pozwem, prawomocne zatem oddalenie takiego zarzutu jest równoznaczne z
prawomocnym oddaleniem powództwa. Stanowisko takie wyrażono również w
wyroku z dnia 18 kwietnia 2000 r., III CKN 720/98 (nie publ.), w którym stwierdzono,
że zarzut potrącenia jest formą dochodzenia roszczenia zrównaną w skutkach z
powództwem; podlega zatem wymaganiom stawianym wobec pozwu co do
określenia żądania, przytoczenia okoliczności faktycznych uzasadniających żądanie
oraz wskazania dowodów. W tym nurcie należy ulokować także orzeczenie Sądu
Najwyższego z 19 sierpnia 1958 r., 4 CR 894/57 (OSPiKA 1960, nr 6, poz. 146), w
którym uznano, że aczkolwiek art. 254 § 1 k.z. nie wspomina o tym na jakiej drodze
roszczenie może być dochodzone, to jednak nie ulega wątpliwości, że chodzi w nim
o to, aby oba roszczenia nadawały się do dochodzenia na tej samej drodze
postępowania (sądowej, administracyjnej, arbitrażowej). Sąd Najwyższy uznał,
odnosząc się do ówczesnego stanu prawnego, że dla sporów wynikających ze
stosunku pracy, aczkolwiek w zasadzie zostały one przekazane do właściwości
zakładowych komisji rozjemczych, droga sądowa nie została całkowicie wyłączona,
toteż należy przyjąć, że roszczenia ze stosunku pracy mogą być przedstawione do
potrącenia z wierzytelnością dochodzoną przez pracodawcę w postępowaniu
sądowym.
Także w literaturze zanotowano rozbieżność poglądów odnośnie do oceny
charakteru prawnego zarzutu potrącenia jako czynności procesowej.
Skład orzekający w niniejszej sprawie przychyla się do stanowiska, że zarzut
potrącenia jest wyłącznie procesowym środkiem obrony pozwanego i nie stanowi
formy dochodzenia roszczenia przez pozwanego. W szczególności jego
podniesienie nie wywołuje takich skutków jak dochodzenie roszczenia w ramach
powództwa, w tym powództwa wzajemnego. Przemawiają za tym następujące
względy.
Po pierwsze, ustawodawca w przepisach kodeksu postępowania cywilnego
nie zawarł żadnych regulacji, które pozwalałyby traktować zarzut potrącenia jako
równorzędną powództwu formę dochodzenia roszczenia. W szczególności sąd,
przed którym podniesiono zarzut potrącenia, nie może wydać wyroku co do
roszczenia objętego tym zarzutem. Znamienne jest stanowisko Sądu Najwyższego
zawarte w wyroku z dnia 29 października 1997 r., II CKN 365/97 (OSNC 1998, nr 4,
poz. 66), że nie jest możliwe i dopuszczalne wydanie wyroku wstępnego w
odniesieniu do roszczenia nie objętego powództwem, lecz zarzutem potrącenia. Nie
ma także podstawy normatywnej do tego, aby ocenę sądu co do zasadności
zarzutu potrącenia, stanowiącego jeden z rodzajów zarzutów merytorycznych,
uważać za objętą powagą rzeczy osądzonej wyroku wydanego w sprawie, w której
zarzut potrącenia podniesiono (por. art. 365 i 366 k.p.c.). Wystarczy stwierdzić, że
prawomocność jest związana z sentencją wyroku, a nie jego uzasadnieniem i nie
zmienia tego fakt, iż uzasadnienie może być wykorzystane dla ustalenia zakresu
prawomocności.
Po drugie, traktowanie zarzutu potrącenia jako formy dochodzenia roszczenia
zrównanej z powództwem zacierałoby różnice pomiędzy tym zarzutem a
powództwem wzajemnym, podczas gdy ustawodawca konsekwentnie odróżnia obie
te instytucje (por. np. art. 493 § 3 i 4 k.p.c.). Zatarcie takie byłoby niedopuszczalne
nie tylko dlatego, że obie instytucje cechuje zróżnicowanie czysto formalne,
wynikające z przepisów kodeksu postępowania cywilnego, ale także dlatego, że w
razie wytoczenia powództwa wzajemnego nie dochodzi w ogóle do potrącenia
ujmowanego jako czynność prawa materialnego. Potrącalność w świetle prawa
materialnego jest według art. 204 § 1 k.p.c. jedynie warunkiem dopuszczalności
wystąpienia z powództwem wzajemnym.
Po trzecie, zarzut potrącenia skierowany jest na wykazanie tylko
niezasadności roszczenia dochodzonego przez powoda. Następuje to w ten
sposób, że pozwany, powołując się na potrącenie jako czynność prawa
materialnego, twierdzi, iż roszczenie powoda nie istnieje, gdyż zostało umorzone. W
efekcie ocena co do zasadności roszczenia objętego powództwem jest wynikiem
oceny zasadności zarzutu potrącenia. Z tego powodu sąd musi ustalić, czy
roszczenie przedstawione przez pozwanego do potrącenia istnieje i jest zasadne,
ale nie czyni tego, aby o tym roszczeniu rozstrzygać orzeczeniem sądowym, lecz
jedynie dlatego, aby ocenić zasadność roszczenia przedstawionego przez powoda
w powództwie. Tylko to roszczenie jest więc przedmiotem rozstrzygnięcia sądu.
Skoro podniesienie zarzutu potrącenia jest tylko środkiem obronnym
pozwanego, to nie może ono oznaczać, że w ramach jednego postępowania sąd
rozpoznaje dwie sprawy. W razie wystąpienia z zarzutem potrącenia przedmiotem
sprawy jest nadal wyłącznie roszczenie przedstawione w powództwie, lecz dla
oceny jego zasadności trzeba także ocenić zasadność roszczenia objętego
zarzutem potrącenia. W takiej sytuacji roszczenie objęte zarzutem potrącenia musi
być oczywiście przedmiotem ustaleń sądu, które są zbliżone do tych, jakich
dokonywałby sąd, gdyby roszczenie to było przedstawione wskutek wytoczenia
powództwa w oddzielnym postępowaniu. Z istoty zarzutu potrącenia jako środka
obrony nie wynikają jednak jakiekolwiek ograniczenia sądu w badaniu roszczenia
objętego tym zarzutem. Powstaje jedynie kwestia, czy takie ograniczenia wynikają z
regulacji procesowych.
Należy zauważyć, że ustawodawca co do zasady nie wprowadził ogólnych
ograniczeń w dopuszczalności podnoszenia zarzutu potrącenia w sytuacji, w której
roszczenie objęte powództwem i roszczenia objęte zarzutem potrącenia należą do
różnych rodzajów postępowania procesowego. Nie ma ogólnej regulacji
stanowiącej, że w sprawie, która podlega rozpoznaniu w postępowaniu
procesowym „zwykłym”, rozpoznawane mogą być tylko takie zarzuty potrącenia,
które obejmują roszczenia należące również – gdyby były dochodzone
powództwem – do tego postępowania. Pod tym względem zachodzi istotna różnica
pomiędzy podniesieniem zarzutu potrącenia a wytoczeniem powództwa
wzajemnego, warunkiem dopuszczalności powództwa wzajemnego jest bowiem to,
aby roszczenie wzajemne należało nie tylko do trybu postępowania procesowego,
ale także do tego samego rodzaju postępowania procesowego (por. art. 201 § 1 i 2
w związku z art. 204 § 3 k.p.c.). Stanowisko takie przyjmowane jest w orzecznictwie
(por. orzeczenie Sądu Najwyższego z dnia 13 listopada 1951 r., C 1465/52, "Nowe
Prawo" 1953, nr 5, s. 79), jak również w doktrynie. Takiego ogólnego założenia nie
można przyjąć w stosunku do zarzutu potrącenia.
Odrębną kwestią jest, że w kodeksie postępowania cywilnego zawarte są
przepisy, które w niektórych postępowaniach odrębnych ograniczają
dopuszczalność podniesienia zarzutu potrącenia. Zgodnie z art. 493 § 3 k.p.c., w
postępowaniu nakazowym do potrącenia mogą być przedstawione tylko
wierzytelności udowodnione dokumentami określonymi w art. 485 k.p.c., natomiast
art. 5054
§ 2 k.p.c. normujący postępowanie uproszczone stanowi, że zarzut
potrącenia jest dopuszczalny, jeżeli roszczenie objęte tym zarzutem nadaje się do
rozpoznania w postępowaniu uproszczonym. W dwóch wypadkach ustawodawca
wprost wyłączył więc dopuszczalność zarzutu potrącenia co do roszczeń, które nie
mogłyby zostać rozpoznane w danym postępowaniu odrębnym, gdyby zostały
wytoczone o nie samodzielne powództwa. Z takiej regulacji wynikają dwa wnioski.
Po pierwsze, jeśli ustawodawca w dwóch wypadkach wyłączył rozpoznawanie
w postępowaniach odrębnych zarzutów potrącenia obejmujących roszczenie
nienadające się do rozpoznania w tych postępowaniach, to należy uznać, że
kierował się założeniem polegającym na przyjęciu generalnej dopuszczalności
sytuacji, w której w danym rodzaju postępowania procesowego (tzw. zwykłego lub
któregoś z postępowań odrębnych) rozpoznawany będzie zarzut potrącenia,
obejmujący roszczenie, które nie mogłoby zostać rozpoznane w tym rodzaju
postępowania, gdyby było dochodzone w ramach powództwa.
Po drugie, brak wśród przepisów mających zastosowanie w postępowaniu
procesowym „zwykłym” wyłączenia dopuszczalności rozpoznawania przez sąd
zarzutów potrącenia odnoszących się do roszczeń, które dochodzone oddzielnym
powództwem należałyby do któregoś z postępowań odrębnych, może być
odczytywany w ten sposób, że takie wyłączenie nie występuje. W efekcie uzasadnia
to wniosek, że sąd rozpoznający sprawę cywilną, która nie należy do żadnego z
postępowań odrębnych, może badać zasadność zarzutu potrącenia wynikającego z
roszczenia (wierzytelności), które dochodzone samodzielnie byłoby rozpoznawane
w jednym z postępowań odrębnych. Odnosząc się do sytuacji występującej w
niniejszej sprawie, dodatkowo należy stwierdzić, że nie ma również jakichkolwiek
ograniczeń w przepisach kodeksu postępowania cywilnego normujących
postępowanie odrębne w sprawach z zakresu prawa pracy, wyłączających
możliwość rozpoznawania w postępowaniu procesowym zwykłym lub innym
postępowaniu procesowym odrębnym zarzutów potrącenia obejmujących
roszczenia, które dochodzone oddzielnym powództwem należałyby do
postępowania odrębnego w sprawach z zakresu prawa pracy.
Sąd Apelacyjny, przedstawiając zagadnienie prawne sugerował, że skoro w
razie podniesienia zarzutu potrącenia w jednym postępowaniu faktycznie
rozpoznawane są „dwie sprawy", to w sytuacji, w której „druga sprawa" (zarzut
potrącenia) powinna podlegać rozpoznaniu w postępowaniu odrębnym w sprawach
z zakresu prawa pracy, jej rozpoznanie przez sąd, przed którym toczy się „pierwsza
sprawa" (roszczenie objęte powództwem) według zasad ogólnych (czyli w tzw.
zwykłym postępowaniu procesowym), miałoby powodować nieważność
postępowania ze względu na skład sądu (art. 379 pkt 4 k.p.c.). Rozumowanie to
oparte jest na mylnym założeniu, że podniesienie zarzutu potrącenia powoduje
rozpoznawanie przez sąd w jednym postępowaniu dwóch spraw. W rzeczywistości
w razie podniesienia zarzutu potrącenia ocena zasadności tego zarzutu jest jedynie
kwestią prejudycjalną, warunkującą kierunek rozstrzygnięcia sprawy stanowiącej
główny przedmiot procesu. Nie powinno ulegać wątpliwości, że skład sądu powinien
być ustalany dla sprawy jako takiej i nie ma znaczenia, jaki skład sądu byłby
właściwy dla rozpoznawanej w toku postępowania kwestii prejudycjalnej, gdyby
kwestia ta była rozpoznawana jako odrębna sprawa w oddzielnym postępowaniu.
Prowadzenie rozważań na temat ryzyka nieważności postępowania w sytuacji
zaistniałej w niniejszej sprawie w takim ujęciu jest zatem bezprzedmiotowe.
Mając na względzie powyższą argumentację podjęto uchwałę, jak wyżej.