Sygn. akt II AKa 307/15

WYROK

W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

Dnia 7 października 2015 r.

Sąd Apelacyjny w Gdańsku II Wydział Karny

w składzie:

Przewodniczący: SSA Mirosław Cop

Sędziowie: SSA Krzysztof Noskowicz (spr.)

SSA Grażyna Świderska - Wandor

Protokolant: st. sekr. sądowy Monika Żylińska

przy udziale Prokuratora Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku Mirosława Kido

po rozpoznaniu w dniu 7 października 2015 r.

sprawy

K. A. s. D.

oskarżonego z art. 158 § 3 kk

T. T. (1)

oskarżonego z art. 158 § 3 kk

na skutek apelacji wniesionych przez obrońców oskarżonych

od wyroku Sądu Okręgowego w Bydgoszczy

z dnia 22 maja 2015 r., sygn. akt III K 25/14

I.  zmienia zaskarżony wyrok w ten sposób, że kary pozbawienia wolności orzeczone wobec oskarżonych w punkcie 1 obniża wobec oskarżonego K. A. do 6 (sześciu) lat, a wobec oskarżonego T. T. (1) do 5 (pięciu) lat,

II.  utrzymuje w mocy w pozostałej części zaskarżony wyrok,

III.  zwalnia oskarżonych od kosztów sądowych za postępowanie odwoławcze,

a wydatkami tego postępowania obciąża Skarb Państwa.

UZASADNIENIE

K. A. i T. T. (1) zostali oskarżeni o to, że:

w dniu 8 sierpnia 2012r. w Ś. w mieszkaniu przy ul. (...), działając wspólnie i w porozumieniu, wzięli udział w pobiciu J. Ż. w ten sposób, że bili go rękoma w głowę doprowadzając do jego upadku na podłogę, a następnie kopali go po całym ciele, a nadto K. A. skakał po ciele pokrzywdzonego, czym narażali J. Ż. na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia, powodując u J. Ż. krwawienie podpajęczynówkowe i dokomorowe, złamanie mostka i obustronne złamania żeber, uszkodzenia tkanek miękkich warg i dziąseł ze złamaniem zębów górnych, nieliczne wybroczyny podspojówkowe i podśluzówkowe, zasinienia, otarcia naskórka i powierzchowne rany w obrębie głowy, tułowia i kończyn, które doprowadziły do pourazowego uszkodzenia centralnego układu nerwowego skutkującego pomimo leczenia śmiercią pokrzywdzonego w dniu (...),

to jest o przestępstwo z art. 158 § 3 k.k.

Sąd Okręgowy w Bydgoszczy wyrokiem z dnia 22 maja 2015 r. w sprawie III K 25/14 orzekł następująco:

- oskarżonych K. A. i T. T. (1) uznał za winnych tego, że w dniu 8 sierpnia 2012 r. w Ś. w mieszkaniu przy ul. (...), działając wspólnie i w porozumieniu, wzięli udział w pobiciu J. Ż., w którym narazili go na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia w ten sposób, że K. A. uderzył go pięścią w twarz, następnie T. T. (1) uderzył go ręką w głowę, po czym K. A. trzymając J. Ż. za odzież wyciągnął go z fotela na środek pokoju i uderzając go doprowadził do jego upadku na podłogę, a następnie wraz z T. T. (1) pokopali go po całym ciele, w tym w głowę i klatkę piersiową, a nadto K. A. skakał po klatce piersiowej pokrzywdzonego, powodując u J. Ż. urazy głowy w postaci krwiaków podoponowych, podtwardówkowych i podpajęczynówkowych z krwawieniem do układu komorowego, dwumiejscowego złamania mostka i obustronnego, wielomiejscowego złamania żeber, w tym w linii środkowo - łopatkowej oraz pachowej przedniej i tylnej, uszkodzenia tkanek miękkich warg i dziąseł ze złamaniem zębów górnych, nielicznych wybroczyn podspojówkowych i podśluzówkowych, zasinień, otarć naskórka, powierzchownych ran w obrębie głowy, tułowia i kończyn, które doprowadziły do pourazowego uszkodzenia centralnego układu nerwowego, skutkującego - pomimo leczenia - śmiercią pokrzywdzonego w dniu 9 sierpnia 2012 roku, przy czym następstwo tego pobicia oskarżeni mogli przewidzieć, tj. przestępstwa z art. 158 § 3 k.k. i za to na podstawie tego przepisu skazał oskarżonego K. A. na karę 7 lat pozbawienia wolności, a oskarżonego T. T. (1) na karę 6 lat pozbawienia wolności (pkt 1), z zaliczeniem oskarżonym na poczet orzeczonych kar pozbawienia wolności odpowiednio okresów rzeczywistego pozbawienia wolności (pkt 2);

- zwolnił oskarżonych od uiszczenia opłaty, a kosztami sądowymi w sprawie obciążył Skarb Państwa (pkt 3).

Apelacje od powyższego wyroku wywiedli obrońcy oskarżonych K. A. i T. T. (1).

Obrońca oskarżonego K. A. zaskarżył wyrok co do tego oskarżonego w części dotyczącej orzeczenia o karze, zarzucając na podstawie art. 427 § 1 i § 2 k.p.k. oraz art. 438 pkt 4 k.p.k. rażącą niewspółmierność kary, polegającą na wymierzeniu temu oskarżonemu kary 7 lat pozbawienia wolności przez przecenienie znaczenia ustalonych w sprawie okoliczności obciążających, zaś niedocenienie wymowy i znaczenia ustalonych przez Sąd I instancji okoliczności łagodzących, co ostatecznie doprowadziło do wymierzenia mu kary nieodpowiadającej jej celom i nieuwzględniającej ustawowych dyrektyw wymiaru kary, a zwłaszcza nakazujących zwrócić szczególną uwagę na wychowanie młodocianego sprawcy przestępstwa.

W konsekwencji obrońca wniósł o zmianę zaskarżonego wyroku poprzez wymierzenie oskarżonemu K. A. znacznie łagodniejszej kary, tj. kary 2 lat pozbawienia wolności.

Obrońca oskarżonego T. T. (1) zaskarżył wyrok co do tego oskarżonego w całości, zarzucając na podstawie art. 427 § 1 k.p.k. oraz art. 438 pkt 3 i 4 k.p.k.:

1. relewantny dla treści orzeczenia błąd w ustaleniach faktycznych, polegający na nietrafnym przyjęciu, że oskarżony T. T. (1), działając wspólnie i w porozumieniu z oskarżonym K. A., dopuścił się popełnienia występku z art. 158 § 3 k.k., podczas gdy materiał dowodowy zebrany w sprawie wskazuje, iż oskarżony T. nie mógł przewidzieć następstwa pobicia w postaci śmierci pokrzywdzonego J. Ż., albowiem:

a) ciosy zadane przez oskarżonego w czasie jego aktywnego udziału w pobiciu pokrzywdzonego nie były skierowane we wrażliwe części ciała pokrzywdzonego, w tym przede wszystkim w głowę, a tym samym, ze względu na ich charakter nie były w stanie doprowadzić do śmierci J. Ż.;

b) oskarżony T. T. (1) nie obejmował wolą oraz świadomością tych agresywnych zachowań oskarżonego K. A. wobec pokrzywdzonego J. Ż., które nastąpiły po tym, jak oskarżony T. odstąpił od bicia pokrzywdzonego, a które doprowadziły do powstania u pokrzywdzonego obrażeń opisanych w opiniach biegłych, w następstwie których pokrzywdzony zmarł;

2. rażącą niewspółmierność kary orzeczonej wobec oskarżonego, polegającą na wymierzeniu jej w wymiarze bezwzględnym wynoszącym 6 lat, podczas gdy stopień winy oskarżonego, jego zachowanie w czasie popełniania przestępstwa oraz po jego popełnieniu, a także właściwości i warunki osobiste oskarżonego uzasadniają jej orzeczenie w wymiarze bezwzględnym wynoszącym 5 lat.

W konsekwencji obrońca wniósł o zmianę wyroku poprzez przyjęcie, że czyn oskarżonego T. T. (1) stanowił występek z art. 158 § 1 k.k. i wymierzenie mu za to kary 3 lat pozbawienia wolności, ewentualnie w przypadku zasadności jedynie drugiego z podniesionych zarzutów, o zmianę zaskarżonego wyroku w zakresie rozstrzygnięcia o karze poprzez orzeczenie wobec oskarżonego za przypisany czyn kary pozbawienia wolności w wymiarze 5 lat.

Sąd Apelacyjny zważył, co następuje:

Wywiedzione apelacje zasługiwały na uwzględnienie, aczkolwiek w stopniu mniejszym niż wnosili o to ich autorzy: apelacja obrońcy oskarżonego T. T. (1) tylko w zakresie zarzutu alternatywnego rażącej niewspółmierności kary, zaś apelacja obrońcy oskarżonego K. A. w tożsamej materii, jednakże w mniejszym wymiarze, bowiem nie było podstaw do postąpienia zgodnie z wnioskiem finalnie sformułowanym przez jej autora.

Odnosząc się w pierwszej kolejności do apelacji obrońcy oskarżonego T. T. (1), jako dalej idącej, w której najważniejszym zarzutem jest zarzut błędu w ustaleniach faktycznych, będących podstawą zaskarżonego wyroku stwierdzić trzeba, że trafność przyjęcia zawinienia oskarżonego w odniesieniu do przypisanego mu przestępstwa i jego kwalifikacja prawna nie budzą wątpliwości Sądu Apelacyjnego. Przeprowadzona kontrola odwoławcza wykazała, że Sąd pierwszej instancji wykonał dwa standardowe obowiązki, to jest ten, który dotyczy przeprowadzenia postępowania dowodowego zgodnie z przepisami postępowania karnego oraz ten, który sprowadza się do przeprowadzenia prawidłowej oceny całokształtu okoliczności ujawnionych w toku rozprawy głównej, z uwzględnieniem zasad prawidłowego rozumowania oraz wskazań wiedzy i doświadczenia życiowego (art. 7 k.p.k.). Sąd ten jednocześnie uzupełnił postępowanie dowodowe, uwzględniając w tej mierze wskazania sądu odwoławczego co do postępowania ponownego (w sprawie tut. Sądu Apelacyjnego o sygn. akt II AKa 347/13). Poza sferą rozważań sądu a quo nie znalazły się zatem żadne dowody, które byłyby istotne z punktu widzenia rozstrzygnięcia o winie oskarżonych. Sąd orzekający uczynił zadość wymaganemu zadaniu zgromadzenia materiału dowodowego niezbędnego dla merytorycznego rozstrzygnięcia i przeprowadzenia jego wnikliwej analizy, jak i też sporządził uzasadnienie, które odpowiada wymaganiom wynikającym z treści art. 424 k.p.k. Zaprezentowana w tym uzasadnieniu ocena zebranego materiału dowodowego uwzględnia wszystkie istotne aspekty ujawnionego w toku rozprawy materiału dowodowego, zgodna jest z zasadami wiedzy, doświadczenia życiowego oraz prawidłowego rozumowania. W konsekwencji nie ma jakichkolwiek przesłanek, do przyjęcia, że Sąd Okręgowy uchybił którejkolwiek z zasad związanych z przeprowadzeniem postępowania dowodowego i oceną zebranych dowodów.

Stanowisko co do kompletności zebranego w sprawie materiału dowodowego potwierdza obrońca oskarżonego T. T. (1) i nie jest to przedmiotem zarzutu ze strony tego apelującego.

Odnosząc się do argumentacji zawartej w rozpatrywanej apelacji należy stwierdzić, że rozważanie zasadności podniesionych w niej zarzutów, związanych z popełnieniem błędu w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę wyroku, nie może pozostawać w oderwaniu od utrwalonej linii orzeczniczej, zgodnie z którą zarzut błędu w ustaleniach faktycznych, przyjętych za podstawę wyroku, jest tylko wówczas słuszny, gdy zasadność ocen i wniosków, wyprowadzonych przez sąd orzekający z okoliczności ujawnionych w toku przewodu sądowego, nie odpowiada prawidłowości logicznego rozumowania. Zarzut ten nie może jednak sprowadzać się do samej polemiki z ustaleniami sądu, wyrażonymi w uzasadnieniu wyroku, lecz do wykazania, jakich mianowicie konkretnych uchybień w zakresie logicznego rozumowania dopuścił się sąd w ocenie zebranego materiału dowodowego. Możliwość zaś przeciwstawienia ustaleniom sądu orzekającego odmiennego poglądu nie może prowadzić do wniosku o dokonaniu przez sąd błędu w ustaleniach faktycznych (por. wyrok SN z dnia 24 marca 1975 r., II KR 355/74, OSNPG 1975/9/84; wyrok SN z dnia 22 stycznia1975 r., I KR 197/74, OSNKW 1975/5/58, wyrok SA w Krakowie z dnia 19 maja 2009 r., AKa 73/09, KZS 2009/9/52). Innymi słowy, zanegowanie trafności ustaleń sądu orzekającego poprzez wyrażenie tylko odmiennego poglądu w tej materii nie może być uznane za wystarczające do wnioskowania o dokonaniu przez ten sąd błędu w ustaleniach faktycznych (zob. wyrok SA w Gdańsku z dnia 11 września 2014 r., II AKa 263/14, KSAG 2015/1/177-185).

Z analizy wywiedzionej apelacji wnosić należy, że skarżący akcentuje głównie naruszenie art. 7 k.p.k., w wyniku czego doszło do zaistnienia błędu w ustaleniach faktycznych. Chodzi w tym przypadku o zaistnienie błędu „dowolności” jako kategorii błędu w ustaleniach faktycznych (por. T. Grzegorczyk, Kodeks postępowania karnego. Komentarz LEX, Tom I, Artykuły 1-467 , Warszawa 2014, s. 1467-1468. Trzeba zatem podkreślić to, że ewentualne zastrzeżenia co do oceny wiarygodności konkretnego dowodu lub grupy dowodów rozstrzygane mogą być jedynie na płaszczyźnie utrzymania się przez sąd w granicach sędziowskiej swobody ocen, wynikającej z treści art. 7 k.p.k., lub też przekroczenia przez sąd tych granic i wkroczenia w sferę dowolności ocen (zob. wyrok SN z dnia 14 czerwca 2013 r., II KK 133/13, Prok. i Pr.-wkł. 2013/9/5).

Zarzuty autora apelacji mają w swej istocie taki właśnie charakter. Sprawia to, że apelacja ta ma w swym pierwszoplanowym nurcie charakter jedynie polemiczny ze stanowiskiem sądu a quo. Nie są to więc argumenty, które stanowisko tego sądu mogłyby skutecznie podważyć.

W ocenie Sądu Apelacyjnego omawiana apelacja nie wykazuje, odnośnie ustaleń poczynionych przez Sąd pierwszej instancji, błędów tegoż Sądu w zakresie logicznego rozumowania i stanowi jedynie polemikę z jego ustaleniami w zakresie zakwalifikowania działania oskarżonego T. T. (1) jako występku z art. 158 § 1 k.k. a nie jak uczynił to sąd meriti - z art. 158 § 3 k.k. Obrońca podkreśla, że nie kwestionuje ustaleń biegłych dopuszczonych w sprawie natomiast kontestuje wnioski, jakie sąd orzekający wywiódł z tych opinii w zakresie sprawstwa i winy ww. oskarżonego. O ile obrońca ma rację, że żadna z tych opinii nie wskazuje, że to właśnie oskarżony T. bił i kopał pokrzywdzonego w głowę, to jednak jest to oczywiste, bo gdyby biegli tak uczynili, to wkroczyliby w niedopuszczalną dla nich sferę dokonywania ustaleń faktycznych w sprawie, która przynależy sądowi orzekającemu. Zarazem skarżący bezkrytycznie pomija to rozumowanie sądu a quo, które zostało dokonane w oparciu o całokształt przeprowadzonych dowodów, a nie tylko na podstawie rzeczonej opinii biegłych. Twierdzenie, zawarte w rozpatrywanej apelacji, że oskarżony nie był współsprawcą przypisanego mu czynu, jest wyrazem subiektywnej oceny dowodów, w tym wskazywania przez skarżącego jedynie na te dowody, które on uważa za istotne i które ocenia korzystnie dla oskarżonego, bez odniesienia się natomiast do całokształtu przeprowadzonych w sprawie dowodów, w tym we wzajemnych ich powiązaniach. Z takiej zaś właśnie perspektywy, a zatem obiektywnie oceniał dowody Sąd pierwszej instancji i błędu dowolności w tej ocenie nie popełnił. Nie uchybił zatem treści art. 7 k.p.k.

Sąd Okręgowy, dokonując oceny zebranych dowodów w ich wzajemnym powiązaniu słusznie przyjął, że są podstawy do przyjęcia, że obaj oskarżeni wzięli udział w pobiciu J. Ż., w następstwie którego doszło do jego śmierci. Prowadząc rozważania co do działania ich wspólnie i porozumieniu Sąd ten wskazał na fakt, zupełnie pomijany przez obrońcę oskarżonego T. T. (1), a mianowicie, że inspiratorem i pomysłodawcą udania się do mieszkania pokrzywdzonego, bynajmniej nie w pokojowych zamiarach, był ten właśnie oskarżony. Stwierdził on bowiem w rozmowie oskarżonych ze świadkiem S. M. (1), że wie o tym, iż J. Ż. pobił swoją siostrę K. L. (która była w związku konkubenckim z T. T. (1) - czego też nie sposób nie zauważać) i że trzeba dać mu za to nauczkę (groził wręcz, że zabije J. Ż. za pobicie siostry). Propozycja ta została zaakceptowana przez oskarżonego K. A. i początkowo także przez świadka S. M. (1). Trafnie zatem wskazuje sąd a quo na to, że zdawali oni sobie sprawę w jakim celu idą do mieszkania J. Ż.. O wspólnym działaniu i realizowanym zamiarze świadczy też przebieg zdarzenia, które rozpoczęło się od wywołania kłótni. Wprawdzie jako pierwszy uderzył pokrzywdzonego otwartą dłonią S. M. (1), jednakże gdy następnie oskarżony A. uderzył J. Ż. pięścią w twarz, świadek zaprotestował słownie, odpychając tego oskarżonego od pokrzywdzonego. Obrońca pomija też to, w jakich okolicznościach przyłączył się do tej fazy zdarzenia oskarżony T. T. (1). Otóż zdejmując koszulkę i podchodząc do siedzącego w fotelu pokrzywdzonego odgrażał się, że „rozwali mu głowę za to, co zrobił K.”. To spowodowało, że wówczas S. M. (2) przestał przytrzymywać K. A. i stanął pomiędzy T. T. (1) a pokrzywdzonym, aby oskarżony ten nie mógł go uderzyć. Okazało się to jednak nieskuteczne wobec determinacji oskarżonego T., który zdołał uderzyć ręką w głowę siedzącego J. Ż., który zaczął wtedy krwawić. Następnie nastąpiła eskalacja działań oskarżonych - obaj uczestniczyli aktywnie w pobiciu pokrzywdzonego, co widząc S. M. (1) opuścił mieszkanie. Prawdą jest, że aktywność oskarżonego K. A. trwała dłużej, jednakże zwrócenia uwagi wymaga przede wszystkim to, że po przewróceniu pokrzywdzonego, wspólnie zaczęli go kopać po całym ciele. Zaprzestanie następnie kopania pokrzywdzonego przez oskarżonego T. w sytuacji, gdy usiadł na sofie i zdjął buty, nie oznaczało rezygnacji ze wspólnego przedsięwzięcia. Trafnie wskazuje sąd meriti na to, że oskarżony T. obserwował zdarzenie, to jest jak oskarżony A. skacze po pokrzywdzonym, a mimo to nie reagował, nie próbował ratować pokrzywdzonego i nie odciągał od niego współoskarżonego. Świadczy to w rzeczy samej o tym, że cały czas akceptował działanie oskarżonego A. i z tym działaniem w pełni się utożsamiał.

Podkreślenia wymaga też to, czego również obrońca nie dostrzega, że obaj oskarżeni negowali fakt kopania pokrzywdzonego po całym ciele i po głowie. Przytoczona polemiczna argumentacja pomija ustalenia wynikające z analizy opinii biegłych z zakresu medycyny sądowej, określającej mechanizm powstania obrażeń oraz przyczynę zgonu pokrzywdzonego, swoiście tłumaczy dane wynikające z opinii z badań śladów biologicznych i z zakresu analizy plam krwawych, z których wynika, że na butach i odzieży oskarżonych znajdowała się krew pokrzywdzonego, jak i też nie uwzględnia częściowo odmiennych wyjaśnień samych oskarżonych oraz zeznań świadka S. M. (1).

Odnosząc się do opinii biegłych z zakresu medycyny sądowej należy stwierdzić, że sąd a quo uzyskał opinię uzupełniającą, a następnie dokonał ich kompleksowej oceny. Wskazał przyczyny, dla których wnioskowanie biegłych zasługuje na uwzględnienie, co należy zaaprobować. Obie biegłe opiniujące w sprawie zgodnie przyjęły, że najistotniejsze dla skutku w postaci zgonu pokrzywdzonego były obrażenia głowy, natomiast obrażenia klatki piersiowej nie skutkowałyby zgonem. Biegła E. B. wskazała precyzyjnie, że przyczyną zgonu pokrzywdzonego były następstwa urazu głowy w postaci krwiaków podoponowych, podtwardówkowych i podpajęczynówkowych z krwawieniem do układu komorowego, co zostało uwzględnione w opisie czynu przypisanego oskarżonym. Sąd Okręgowy przeprowadził logiczne rozważania w zakresie mechanizmu powstania obrażeń, co zasługuje na akceptację. Podkreślić trzeba też to, że nie ma powodów do kwestionowania w szczególności tych ustaleń, że do powstania zmian pourazowych głowy u pokrzywdzonego doszło nie tylko wskutek ciosów zadanych pięścią czy łokciem, ale również w wyniku kopnięć. O zadawaniu kopnięć w głowę świadczy zaistnienie w jej obrębie zasinień i otarć naskórka (s. 82-83 uzas.). Zarazem nie można wykluczyć tego, że krwiaki powstały już od pierwszych uderzeń zadanych w pozycji stojącej, a dalsze ich narastanie było możliwe po kolejnych ciosach. Podzielić trzeba też zaakceptowanie rozważań biegłych, że choć nie można ustalić liczby ciosów zadanych w głowę i klatkę piersiową, i nie ma możliwości ustalenia proporcji ilości uderzeń w głowę pięścią lub przez kopnięcie, to jednak liczbę tę można określić na poziomie kilkunastu ciosów w głowę i kilkunastu ciosów w klatkę piersiową. Istotne jest też to, że źródłem zewnętrznego krwawienia były obrażenia nosa i jamy ustnej.

W tych okolicznościach skarżący nie ma racji, że działanie oskarżonego K. A. skutkujące śmiercią pokrzywdzonego było tylko jego ekscesem. Po pierwsze dlatego, że gołosłownie skarżący utrzymuje, że ciosy zadane przez oskarżonego T. w czasie jego aktywnego (osobistego) udziału w pobiciu nie były skierowane na wrażliwe części ciała pokrzywdzonego, w tym zwłaszcza głowę. Przeczą temu wskazane wyżej okoliczności wynikające z zeznań świadka S. M. (1). Nie jest to celne również z tego powodu, że na butach oskarżonego T. znajdowały się ślady krwi pokrzywdzonego, a jak wynika z opinii biegłej
z zakresu medycyny sądowej pokrzywdzony krwawił głównie z nosa i jamy ustnej. Wreszcie dlatego, że sąd a quo starannie wykazał, że oskarżony T. obejmował swoją wolą i świadomością także agresywne zachowania A., przy uwzględnieniu nadto faktu, że skakanie tego oskarżonego po klatce piersiowej pokrzywdzonego nie spowodowało według biegłych skutku śmiertelnego. Wskazywane przez autora apelacji „odstąpienie” od bicia pokrzywdzonego nie ma nic wspólnego z „czynnym żalem” i jest tylko nieuprawnioną sugestią, że świadczy to o zaniechaniu zamiaru pobicia pokrzywdzonego i braku świadomości co do możliwych skutków tego pobicia.

Trudno podzielić argumentację skarżącego, który stara się wytłumaczyć powstanie krwawych plam rozpryskowych na prawym bucie i spodniach oskarżonego w ten sposób, że doszło do ich powstania wskutek kopnięć oskarżonego A., skierowanych w głowę i klatkę piersiową pokrzywdzonego w sytuacji, gdy oskarżony T. siedział już na kanapie, a zdarzenie miało miejsce w odległości około 1,5 m od niego. Przede wszystkim dlatego, że obiektywnie niezrozumiały jest, przy przyjęciu takiego mechanizmu powstania śladów, selektywny charakter owego rozprysku, bo dotyczący tylko butów i spodni oskarżonego T..

Skarżący wprawdzie dostrzega to, że na prawym bucie oskarżonego nie mamy do czynienia tylko z plamami rozpryskowymi, lecz także z plamami kontaktowymi i o charakterze rozmazów, to jednak w tym przypadku wskazuje na możliwość wytłumaczenia tego faktem, powołując się na zeznania K. L., że oskarżony T. próbował odciągnąć oskarżonego A. od pokrzywdzonego i wtedy nie można wykluczyć, że doszło do kontaktu z krwią J. Ż.. Również i takie rozumowanie nie zasługuje na aprobatę, bowiem nie jest argumentem to, że podobny mechanizm sąd meriti przyjął, wyjaśniając fakt ujawnienia krwi na odzieży S. M. (2). Wbrew temu co zdaje się sugerować w tej mierze skarżący, istnieją jednak logiczne przeszkody dla zaakceptowania takiej argumentacji. Głównie dlatego, że sąd a quo dał wiarę świadkowi S. M. (1), że w początkowej fazie zdarzenia próbował odciągać oskarżonych od pokrzywdzonego i błędu w tej ocenie nie popełnił. Natomiast oceniając relacje K. L. nie dopatrzył się powodów, aby dać jej wiarę co do faktu odciągania oskarżonego A. przez oskarżonego T. od pokrzywdzonego. Bowiem nawet sam oskarżony T. nie wskazywał w swoich wyjaśnieniach na ten fakt, a świadek K. L. zeznawała tendencyjnie - miała na celu umniejszenie udziału oskarżonego T. w zdarzeniu. Nie była to przy tym jedyna okoliczność, co do której zeznania tego świadka nie zasługiwały na wiarę (s. 40-42 uzas.). Sąd Okręgowy błędu w tej ocenie również nie popełnił, słusznie nadto wskazując na to, że świadek w dniu zdarzenia znajdowała się w stanie nietrzeźwości (k. 27) i pamiętała tylko fragmenty zdarzenia. Skarżący natomiast w ogóle nie wykazał jakich błędów w tej ocenie sąd meriti ewentualnie się dopuścił, jak i też nie wskazał powodów dla których omawiana relacja K. L. miałaby jednak zasługiwać na uwzględnienie.

Nie znajduje też żadnego dowodowego potwierdzenia sformułowana przez autora apelacji hipoteza, wobec zachowania oskarżonego A. w toku rozprawy związanego z nakłanianiem osoby trzeciej do fałszywych zeznań przeciwko oskarżonemu T., że nie można wykluczyć, iż jak oskarżony ten zasnął na kanapie, to oskarżony A. mógł celowo ubrudzić rzeczy należące do oskarżonego T.. Zasadności takiej hipotezy skarżący nie wykazuje, a przy tym zapomina o tym, że uprzednio utrzymywał, że doszło do zaistnienia zupełnie odmiennego mechanizmu powstania plam rozpryskowych, kontaktowych i rozmazowych na butach i odzieży oskarżonego T. T. (1). Zupełnie nieracjonalna jest tego rodzaju „kaskadowa” argumentacja.

Odwoływanie się przez autora apelacji do zeznań wybranych przez niego świadków także nie jest w konsekwencji przekonywujące. Skarżący błędnie wnioskuje, że sąd a quo tylko na podstawie zeznań świadka S. M. (1) ustalił, że oskarżony T. T. (1) bił pokrzywdzonego w głowę. Sąd Okręgowy wskazuje na to, że z zeznań tego świadka wynikało to, co przytacza skarżący, a mianowicie, że widział on jak oskarżeni kopią pokrzywdzonego po całym ciele, co pozwalało na przyjęcie, że także po głowie zważywszy, że w trakcie bicia pokrzywdzony trzymał się za głowę, to w głowie powstały obrażenia skutkujące śmiercią J. Ż., a źródłem krwawienia były nos i jama ustna pokrzywdzonego, co należało mieć na uwadze w kontekście ujawnionych śladów biologicznych. Zatem skarżący ma rację tylko co do tego, że treść zeznań świadka S. M. (1) nie pozwalała samoistnie przyjąć, że oskarżony T. kopał w głowę pokrzywdzonego. Natomiast nie można nie dostrzegać tego, że finalne wnioskowanie w tej materii nastąpiło po rozważeniu pozostałych dowodów, w tym opinii biegłych z zakresu medycyny sądowej, w ich wzajemnych powiązaniach, przy czym zeznania ww. świadka stanowiły jedno z ogniw tego wnioskowania.

Z kolei na co już wskazywano, wartość dowodowa zeznań świadka K. L. została skutecznie podważona przez sąd a quo. Skarżący natomiast argumentując, że z jej zeznań również nie wynika, aby oskarżony T. kopał pokrzywdzonego w głowę, poprzestaje jedynie na przytoczeniu fragmentów jej zeznań w tej mierze i nie wykazuje błędów w rozumowaniu sądu meriti, który relacjom tym nie dał wiary.

Podobny zabieg autor apelacji stosuje, powołując się na zeznania świadka P. T.. Wskazuje w szczególności na wiarygodność jej relacji o przebiegu zdarzenia, uzyskanej od oskarżonego A., a zwłaszcza, że powiedział jej on, że jak bił pokrzywdzonego, to oskarżony T. spał. Skarżący bezkrytycznie pomija całościową ocenę zeznań tego świadka dokonaną przez sąd a quo, który miał na uwadze zarówno to, że świadek podzieliła się z przesłuchującymi swoją wiedzą, którą uzyskała bezpośrednio od oskarżonego A., jak i to, że nie konsultowała tego z oskarżonym T. czy innymi świadkami. Nie dostrzega jednakże tej argumentacji sądu meriti, że informacje te nie znajdują potwierdzenia w zebranym materiale dowodowym. W szczególności oskarżony A. zaprzeczał, aby oddał mocz na pokrzywdzonego, a z zeznań świadka S. S. (ratownika medycznego) wynika, że nie czuł moczu ani od pacjenta ani w pokoju. Natomiast o tym, że oskarżony T. nie spał w omawianym czasie świadczą jego wyjaśnienia, z których wynika, że widział jak oskarżony A. kopie i skacze po pokrzywdzonym, czego nie mógłby dostrzec, gdyby w rzeczywistości wówczas spał (s. 36 uzas.).

Nie jest w konsekwencji tak, że zeznania świadków, których relacje przytacza skarżący, potwierdzają wiarygodnie wersję oskarżonego T. T. (1), że ograniczył się on tylko do jednokrotnego uderzenia pokrzywdzonego w twarz, a następnie kilkukrotnego kopnięcia go w tułów i nogi. Nie jest też trafna argumentacja wynikająca z zestawienia chronologicznego zdarzenia. Zupełnie bowiem bezpodstawnie skarżący wskazuje na to, że oskarżony T. wycofał się ze zdarzenia w momencie, w którym J. Ż. nie miał uszkodzonej klatki piersiowej oraz obrażeń głowy. Autor apelacji nie tylko, że nie dostrzega tego, iż oskarżony T. działał wspólnie i w porozumieniu, ale także nie odwołuje się w tym zakresie do ustaleń opinii biegłych z zakresu medycyny sądowej. Nie podaje w konsekwencji na podstawie jakich dowodów tak twierdzi, co czyni jego rozważania jedynie kolejną spekulacją.

Podjęta przez autora apelacji próba czasowego rozliczenia przebiegu zdarzenia prowadzi do zupełnie nieracjonalnych wniosków, które nie wynikają z przeprowadzonych dowodów. O ile faktem jest to, że świadek P. J. zeznał, że ok. godz. 22. słyszał krzyki kobiety „zostaw go, nie bij”, co sąd a quo przytoczył w ustaleniach faktycznych, gdyż nie było powodów, by świadkowi temu nie dać wiary, jak również to, że oskarżony A. zadzwonił na pogotowie o godz. 22.40, to już jednak dowolnością objęte jest stwierdzenie, że należy przyjąć, iż w czasie od godz. 22:00 do 22:40 oskarżony A. bił pokrzywdzonego po całym ciele, w tym w głowę, a także skakał po nim. Snując takie przypuszczenia obrońca konstatuje, że czas 40 minut należy uznać za wystarczający dla spowodowania u pokrzywdzonego obrażeń stwierdzonych w opiniach biegłych. Obrońca znowu w tym przypadku odwołuje się do twierdzeń P. T., że oskarżony T. spał podczas bicia pokrzywdzonego, a w konsekwencji twierdzi wbrew przeprowadzonym dowodom, których zasadniczo nie podważa, że śmierć pokrzywdzonego to następstwo indywidualnych agresywnych zachowań oskarżonego A., a zatem oskarżony T. nie działał z nim wspólnie i w porozumieniu. Nie znajduje jednak dowodowego uzasadnienia przeniesienie przez obrońcę czasokresu spowodowania obrażeń na inny moment czasowy. Z ustaleń sądu
meriti wynika, że po krzykach K. L. oskarżony przestał bić pokrzywdzonego i dopiero po tym fakcie K. L. położyła się na kanapę obok leżącego T., który wówczas dopiero zasnął. Najważniejsze jest jednak to, że obrońca wybiórczo potraktował zeznania świadka P. J., dla potrzeb swoich obliczeń, pomijając to jego dalej uczynione stwierdzenie, że krzyki kobiety „mogły trwać około 10 minut” (k. 187), jak również to stwierdzenie, że „około godz. 22.30 w tym mieszkaniu obok (…) się uspokoiło” (k. 187). Rzutuje to w sposób oczywisty na trafność dokonanego obliczenia czasu. Sugerowane działanie oskarżonego A. jest zatem nieuzasadnionym przypuszczeniem, które nie może mieć racjonalnego bytu, bo jest sprzeczne z dowodami uznanymi przez sąd meriti za wiarygodne, przy braku wykazania, że obdarzenie tych dowodów przymiotem wiarygodności nastąpiło z naruszeniem art. 7 k.p.k.

Obrońca nie jest przy tym konsekwentny, bowiem utrzymuje z kolei, że nie można wykluczyć, że oskarżony T. po tym, jak przestał bić pokrzywdzonego od razu nie zasnął i mógł przez pewien czas obserwować brutalne zachowanie oskarżonego A.. Tym razem polemizuje z ustaleniami sądu a quo w ten sposób, że nie można wywodzić, iż oskarżony T. akceptował to zachowanie oskarżonego A. i się z nim utożsamiał. Odwoływanie się w tej mierze do zeznań K. L., że odciągał on oskarżonego A. od pokrzywdzonego jest nietrafione z powodów już wyżej omówionych. Nie sposób też zaakceptować takiego rozumowania, że ewentualna późniejsza bierność oskarżonego T. nie może być poczytana za zachowanie wyrażające akceptację dla brutalnych poczynań oskarżonego A., bowiem ten fakt był spowodowany bardzo wysokim stopniem upojenia alkoholowego oskarżonego T.. A potem oskarżony ten po prostu spał. Rzecz bowiem w tym, że Sąd Okręgowy zajmował się oceną zachowania oskarżonego T. w sytuacji, która wynikała z przeprowadzonych dowodów i swoje stanowisko w tej kwestii przekonywująco wyjaśnił. Powoływanie się przez skarżącego na to, że fakt spania oskarżonego potwierdza świadek T. G. (2) (policjant interweniujący razem z K. K. już po zabraniu pokrzywdzonego z mieszkania przez karetkę pogotowia) jest zupełnie chybione, ponieważ świadek ten widział wprawdzie śpiącego oskarżonego T. i K. L. po wejściu do mieszkania, jednakże było to już po zaistnieniu zdarzenia. To, że oni zasnęli po zdarzeniu wynika z niekwestionowanych ustaleń sądu a quo.

Reasumując stwierdzić trzeba, że ustalenia co do zawinienia oskarżonego T. (i A.), jak i też co do przyjętej kwalifikacji prawnej przypisanego mu (im) czynu są prawidłowe. Rozważania w tym zakresie są przekonujące, stąd też na aprobatę ze strony sądu odwoławczego zasługują.

Sensowność apelacji wyraża się natomiast w zakwestionowaniu trafności wymierzonej oskarżonemu T. T. (1) kary pozbawienia wolności, a zatem w zakresie zarzutu określonego przez autora apelacji jako „akcesoryjny”. Tylko jednak częściowo podzielić trzeba wskazywane przez skarżącego przyczyny rażącej niewspółmierności orzeczonej kary. Istotne jest bowiem zastrzeżenie, że nieuczestniczenie, jak to ujmuje autor apelacji, w „pełnym pobiciu” pokrzywdzonego nie było wynikiem zaśnięcia oskarżonego na kanapie, gdyż po tym zaśnięciu działania oskarżonego A. nie były już skierowane przeciwko pokrzywdzonemu. Do tych okoliczności nie można również zaliczyć rzekomego faktu odciągania oskarżonego A. od pokrzywdzonego, z powodów wyżej już omówionych. Natomiast bezsprzeczne jest to, że oskarżony T. T. (1) przeprosił na rozprawie brata pokrzywdzonego i przeprosiny te zostały przyjęte. Okoliczność ta nie została dostrzeżona przez sąd a quo, aczkolwiek miała ona miejsce w poprzednim postępowaniu (w sprawie III K 194/12 – k. 741c). Rację ma też obrońca, że jako okoliczność łagodzącą należało mieć na uwadze całość pobytu w areszcie,
a w tym czasie oskarżony uzyskał nieco więcej wniosków nagrodowych, a nie tylko 24 jak przyjął to sąd a quo (k. 822, 1777). Nie bez znaczenia jest też to, że w czasie pobytu w areszcie oskarżony uczestniczył w programie „Mocni bez przemocy”, nie sprawiał problemów natury wychowawczej i budował zgodne relacje ze współosadzonymi. Prawdą jest także to, że dotychczasowa karalność sądowa oskarżonego nie obejmuje ciężkich przestępstw (k. 1789).

Sąd Apelacyjny miał również na uwadze pozytywną postawę oskarżonego zaprezentowaną w toku rozprawy odwoławczej i deklarowane przez niego poprawne zachowywanie się po opuszczeniu zakładu karnego oraz podjęcie pracy. W konsekwencji doszedł do wniosku o konieczności zmiany zaskarżonego wyroku w części dotyczącej kary, co nastąpiło w ten sposób, że karę pozbawienia wolności orzeczoną wobec oskarżonego w punkcie 1 obniżył do 5 lat. Zdaniem Sądu kara w tym właśnie rozmiarze spełnia kryteria kary sprawiedliwej. Jest proporcjonalna do stopnia winy i społecznej szkodliwości czynu oraz właściwości i warunków osobistych oskarżonego T. T. (1). Nie koliduje też w żadnym wymiarze ze społecznym poczuciem sprawiedliwości.

Rozstrzygnięcie powyższe nie mogło pozostać bez wpływu na wymiar kary wymierzonej finalnie oskarżonemu K. A. już choćby w kontekście tzw. wewnętrznej sprawiedliwości wyroku, przy uwzględnieniu zarzutu rażącej niewspółmierności kary 7 lat pozbawienia wolności, sformułowanym przez obrońcę tego oskarżonego. Zarzut ten jednakże tylko w części zasługiwał na uwzględnienie. Tylko bowiem w niewielkim wymiarze doszło do przecenienia znaczenia ustalonych przez sąd meriti okoliczności obciążających. Trzeba przy tym od razu podkreślić to, że nie ma racji obrońca wskazując, że zróżnicowanie orzeczonych kar wobec oskarżonych nie jest zasadne. Jak wskazał to sąd a quo i co wynika z uczynionych wyżej rozważań, zróżnicowanie to zostało dokonane z uwagi na wyjątkową brutalność oskarżonego A. (skakanie po klatce piersiowej pokrzywdzonego), jego znaczną demoralizację oraz fakt, że mimo młodego wieku był więcej razy karany niż oskarżony T.. Co do zasady należy się z tym zgodzić. Wymowna jest bowiem siedmiokrotna karalność tego oskarżonego (k. 1771-1774), jak i też wyniki przeprowadzonego wywiadu środowiskowego (k. 524-528). Nie przemawia też za tym oskarżonym przeciętne, nieustabilizowane zachowanie w warunkach penitencjarnych (k. 1775-1776). Słuszność twierdzeń skarżącego wynika zatem głównie z niedocenienia wymowy i znaczenia ustalonych okoliczności łagodzących, jak również pominięcia niektórych z nich. Chodzi przede wszystkim o niewzięcie pod uwagę w rozważaniach sądu m eriti faktu przeproszenia brata pokrzywdzonego M. Ż. oraz wyrażenia żalu i skruchy za zaistniałe przestępstwo, przy uwzględnieniu, że nastąpiło to w poprzednim postępowaniu (w sprawie III K 194/12 – k. 741b, 741c).

Za prawidłowe uznaje obrońca oskarżonego rozważania sądu a quo co do interpretacji art. 54 § 1 k.k., stwierdza jednakże niezasadnie, że oskarżony K. A. jest młodocianym, który zasługuje na łagodne potraktowanie. Trzeba zarazem podkreślić to, że „młodocianość” oskarżonego wynika z tego, że w chwili popełnienia przestępstwa miał ukończone 19 lat, a chwili orzekania w pierwszej instancji dopiero co ukończył 22 lata (art. 115 § 10 k.k.). Oznacza to jednak, wbrew temu co zdaje się wynikać z argumentacji skarżącego, że był w tym czasie osobą dorosłą. Stąd też nie sposób przyjmować całościowo, jako usprawiedliwienia dla działania oskarżonego K. A. tego, że współoskarżony T. T. (1) jako osoba dorosła winien wykazać większą rozwagę. Rozważania sądu meriti w tej mierze są poprawne. Sąd Apelacyjny konsekwentnie stoi na stanowisku, że przepis art. 54 § 1 k.k. nie eliminuje zasad wymiaru kary określonych w art. 53 k.k., a jedynie na pierwszym miejscu spośród wymienionych w tym przepisie dyrektyw stawia względy wychowawcze. Z kolei zaś przepis art. 60 § 1 k.k. przewiduje jedynie możliwość zastosowania nadzwyczajnego złagodzenia kary w stosunku do młodocianego, jeżeli przemawiają za tym względy określone w art. 54 § 1 k.k. W konsekwencji "młodocianość" i "względy wychowawcze" nie mają samodzielnego bytu jako podstawa nadzwyczajnego złagodzenia kary, a stanowią jedynie punkt wyjściowy i muszą być zestawione z pozostałymi okolicznościami podmiotowymi i przedmiotowymi, mającymi znaczenie dla wymiaru kary (por. wyrok SA w Gdańsku z dnia 29 września 2014 r., II AKa 316/14, LEX nr 1665766). Sąd Okręgowy z tego punktu widzenia (możliwości zastosowania nadzwyczajnego złagodzenia kary) w swoich rozważaniach błędu nie popełnił. O ile jednak trzeba się zgodzić z tym, że stwierdzony wysoki stopień demoralizacji oskarżonego nie przemawiał za złagodzeniem w istotny sposób wymiaru kary pozbawienia wolności, to jednak winno to nastąpić w jakimś mniejszym stopniu. Ta okoliczność w połączeniu z wyżej przytoczonymi okolicznościami łagodzącymi oraz z uwagi na konieczność uwzględnienia tzw. wewnętrznej sprawiedliwości wyroku spowodowały uznanie orzeczonej kary 7 lat pozbawienia wolności za rażąco niewspółmiernie surową. W żadnej jednak mierze nie zaistniały podstawy do wymierzenia jej na poziomie, proponowanym przez obrońcę oskarżonego.

W konsekwencji Sąd Apelacyjny zmienił zaskarżony wyrok w ten sposób, że karę pozbawienia wolności orzeczoną wobec oskarżonego K. A. w punkcie 1 obniżył do 6 lat. Również i w przypadku tego oskarżonego kara w tym właśnie rozmiarze spełnia kryteria kary sprawiedliwej. Uwzględnia stopień winy i społecznej szkodliwości czynu oraz właściwości i warunki osobiste oskarżonego. Ma też właściwy wydźwięk w sferze kształtowania świadomości prawnej społeczeństwa.

W pozostałej części zaskarżony wyrok podlegał utrzymaniu w mocy, bowiem Sąd Apelacyjny nie dopatrzył się zaistnienia uchybień, które należałoby brać pod uwagę z urzędu (art. 439 k.p.k. i art. 440 k.p.k.).

Końcowo, na podstawie art. 624 § 1 k.p.k. w zw. z art. 634 k.p.k. - z uwagi na sytuację materialną oskarżonych zwolniono ich od kosztów sądowych za postępowanie odwoławcze, wydatkami tego postępowania obciążając Skarb Państwa.