Sygnatura akt VI Ka 1289/16

WYROK

W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

Dnia 10 lutego 2017 r.

Sąd Okręgowy w Gliwicach, Wydział VI Karny Odwoławczy w składzie:

Przewodniczący SSO Krzysztof Ficek

Protokolant Aleksandra Studniarz

po rozpoznaniu w dniu 31 stycznia 2017 r.

przy udziale Jarosława Dorczaka

Prokuratora Prokuratury Rejonowej w Z.

sprawy 1. M. G. syna B. i S.,

ur. (...) w Z.

oskarżonego z art. 222§1 kk

2. P. O. syna A. i J.,

ur. (...) w Z.

oskarżonego z art. 222§1 kk i art. 224§2 kk w zw. z art. 11§2 kk

3. P. B. syna D. i R.,

ur. (...) w Z.

oskarżonego art. 222§1 kk i art. 224§2 kk w zw. z art. 11§2 kk

na skutek apelacji wniesionej przez obrońcę oskarżonych

od wyroku Sądu Rejonowego w Zabrzu

z dnia 14 października 2016 r. sygnatura akt II K 197/16

na mocy art. 437 kpk, art. 438 kpk, art. 636 § 1 kpk

1.  zmienia zaskarżony wyrok w punkcie 2 i 3 w ten sposób, że eliminuje wskazanie firmy, w której oskarżeni P. O. i P. B. wykonują pracę;

2.  w pozostałej części zaskarżony wyrok utrzymuje w mocy;

3.  zasądza od oskarżonych na rzecz Skarbu Państwa wydatki postępowania odwoławczego w kwotach po 6,66 zł (sześć złotych i sześćdziesiąt sześć groszy) i wymierza im opłaty za II instancję w kwotach:

- od M. G. 60 zł (sześćdziesiąt złotych),

- od P. O. i P. B. po 120 zł (sto dwadzieścia złotych).

Sygn. akt VI Ka 1289/16

UZASADNIENIE

Od wyroku Sądu Rejonowego w Zabrzu z dnia 14 października 2016 roku sygn. akt II K 197/16 apelację wywiódł obrońca oskarżonych M. G., P. O. i P. B.. Orzeczenie Sądu I instancji zaskarżył w całości na korzyść oskarżonych. Wyrokowi zarzucił:

1)  obrazę przepisów postępowania, która mogła mieć wpływ na treść zapadłego orzeczenia, a to:

- art.410 kpk poprzez przyjęcie dowolnej podstawy faktycznej, a także wydanie wyroku na podstawie części ujawnionego materiału dowodowego, tj. z pominięciem dopuszczonego przez Sąd I instancji dowodu z dokumentu w postaci protokołu posiedzenia wraz z postanowieniem Sądu Rejonowego w Zabrzu z dnia 19 kwietnia 2016 roku sygn. akt II Kp 529/15 dopuszczonego na rozprawie w dniu 2 września 2016 roku, co doprowadziło do pominięcia przez Sąd I instancji faktu rozpoznania przez Sąd zażalenia oskarżonych na ich zatrzymanie i stwierdzenie bezzasadności i nieprawidłowości tego zatrzymania, co z kolei doprowadziło do wydania wyroku w oparciu jedynie o część dowodów ujawnionych podczas przewodu sądowego,

- art.410 kpk poprzez przyjęcie dowolnej podstawy faktycznej wyroku z pominięciem okoliczności, że oskarżony P. O. doznał podczas interwencji Policji uszczerbienia swojego uzębienia, pomimo tego iż Sąd I instancji ujawnił dowód z dokumentacji stomatologicznej na rozprawie w dniu 7 października 2016 roku,

- art.7 kpk w zw. z art.410 kpk oraz w zw. z art.4 kpk poprzez ukształtowanie swojego przekonania przez Sąd na podstawie części przeprowadzonych dowodów, tj. na podstawie dowodów i okoliczności przemawiających jedynie na niekorzyść oskarżonych w postaci zeznań funkcjonariuszy Policji oraz świadka J. D. (2) z pominięciem zasad prawidłowego rozumowania oraz wskazań wiedzy i doświadczenia życiowego, co doprowadziło do ustalenia, iż oskarżeni popychali i szarpali za umundurowanie funkcjonariuszy Policji przez co naruszyli ich nietykalność cielesną w związku i podczas pełnienia obowiązków służbowych, podczas gdy żaden z przeprowadzonych dowodów nie pozwolił na ustalenie, że oskarżeni popychali czy też szarpali za umundurowanie któregokolwiek z funkcjonariuszy Policji,

- art.5 § 2 kpk poprzez uznanie oskarżonych za winnych popełnienia przestępstwa z art.222 § 1 kk pomimo tego, że brak było w niniejszej sprawie niebudzących wątpliwości dowodów, iż zachowanie oskarżonych wyczerpało znamiona przewidziane w tym przepisie, zaś niedające się usunąć wątpliwości Sąd I instancji winien rozstrzygnąć na korzyść oskarżonych;

2)  błąd w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę orzeczenia, który to błąd mógł mieć wpływ na treść zapadłego orzeczenia, a polegający na ustaleniu, że:

- oskarżony M. G. po poinformowaniu go, że zostanie na niego nałożony mandat zaczął używać słów wulgarnych, wymachiwał rękami i w pewnym momencie ruszył w kierunku drzwi, podczas gdy w rzeczywistości oskarżony M. G. zamierzał przyjąć mandat, a ponadto nie używał wulgarnych słów, ani nie wymachiwał rękami,

- pomiędzy oskarżonym M. G. oraz funkcjonariuszem Policji J. N. (1) doszło do szarpaniny, podczas której oskarżony szarpał tego funkcjonariusza za mundur i popychał go, podczas gdy żaden z dowodów zgromadzonych w sprawie nie wskazuje, aby doszło do szarpaniny, w szczególności żaden z dowodów nie wskazuje, aby oskarżony jeszcze przed drzwiami w trakcie rozmowy o przyjęciu mandatu szarpał funkcjonariusza J. N. (1) za mundur czy też popychał go,

- w wyniku szarpaniny oskarżony M. G. oraz funkcjonariusz J. N. (2) przemieścili się do przedpokoju i przewrócili się na podłogę, podczas gdy w rzeczywistości do przemieszczenia się do przedpokoju doszło w wyniku działania Funkcjonariusza Policji J. N. (1), który stanąwszy przed oskarżonym wepchnął go do przedpokoju, a następnie się na nim położył celem dokonania jego zatrzymania przy użyciu środków przymusu bezpośredniego,

- pomiędzy oskarżonym P. O. oraz oskarżonym P. B. a funkcjonariuszem A. W. (1) oraz funkcjonariuszem J. N. (1) doszło do szarpaniny, w czasie której oskarżeni popychali obu policjantów oraz szarpali ich za umundurowanie, podczas gdy pomiędzy oskarżonymi a funkcjonariuszami Policji nie doszło do szarpaniny, zaś oskarżeni w żadnym momencie nie popychali funkcjonariuszy Policji, ani też ich nie szarpali za umundurowanie,

- obaj funkcjonariusze Policji wskazali przybyłym na miejsce funkcjonariuszom Policji osoby najbardziej agresywne, które naruszyły ich nietykalność cielesną, podczas gdy to jedynie funkcjonariusz J. N. (2) wskazał przybyłym funkcjonariuszom Policji osoby, które należy zatrzymać.

Podnosząc te zarzuty obrońca wniósł o zmianę zaskarżonego orzeczenia w całości i uniewinnienie wszystkich oskarżonych od zarzucanych im w niniejszej sprawie czynów, względnie o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania.

Sąd Okręgowy stwierdził, co następuje:

Apelacja obrońcy oskarżonych nie zasługiwała na uwzględnienie.

Sąd Rejonowy przeprowadził pełne postępowanie dowodowe, a następnie cały materiał dowodowy poddał ocenie, która jako zgodna z zasadami prawidłowego rozumowania oraz wskazaniami wiedzy i doświadczenia życiowego zasługiwała na pełną akceptację. W konsekwencji poczynił ustalenia faktyczne, które nie mogły zostać skutecznie podważone. Jednocześnie w sprawie nie pojawiły się wątpliwości, o których mowa w art.5 § 2 kpk, gdyż prawidłowe zastosowanie przez Sąd Rejonowy zasady swobodnej oceny dowodów doprowadziło do uznania wersji oskarżonych za niewiarygodną. Zgodzić się należy ze stanowiskiem Sądu Najwyższego wyrażonym w postanowieniu z dnia 9 grudnia 2016 roku, sygn. akt IV KK 378/16, w którym wyjaśniono na czym polega stosowanie reguły in dubio pro reo.”Reguła in dubio pro reo, po pierwsze nie dotyczy wątpliwości stron, po wtóre ma zastosowanie tylko wówczas, gdy po przeprowadzeniu w zgodzie z regułami prawa procesowego wszystkich istotnych dowodów, a następnie ich wszechstronnej ocenie, w zgodzie z zasadami logiki i życiowego doświadczenia (art. 7 kpk), zaistnieją co najmniej dwie równie możliwe wersje w zakresie ustaleń faktycznych; to dopiero w tej ostatniej sytuacji sąd winien za podstawę ustaleń wybrać wersję najbardziej korzystną dla oskarżonego”. Nadto skarżący błędnie interpretuje przepis art.410 kpk. Nie budzi wątpliwości stanowisko, że normy z art. 410 kpk nie można rozumieć w ten sposób, że każdy z przeprowadzonych dowodów ma stanowić podstawę ustaleń faktycznych. Nie stanowi więc naruszenia tego przepisu dokonanie oceny materiału dowodowego przeprowadzonego lub ujawnionego na rozprawie w sposób odmienny od subiektywnych oczekiwań stron procesowych (postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 15 czerwca 2016 roku, Sygn. akt II KK 140/16).

Sąd odwoławczy nie podzielił twierdzenia skarżącego jakoby zeznania złożone przez pokrzywdzonych A. W. (1) i J. N. (1) zawierały istotne sprzeczności. Przed szczegółowym ustosunkowaniem się do wywodów obrony zauważyć trzeba, że bezpośrednio po zdarzeniu obaj funkcjonariusze Policji złożyli szczegółowe zeznania, zaś na rozprawie zeznawali dziewięć miesięcy po zajściu, stąd nie dziwi, że pewnych okoliczności z uwagi na upływ czasu nie pamiętali, niektórych nie byli pewni, a pytani o nowe w swych niestanowczych twierdzeniach mogli popaść w niewielkie sprzeczności, co jednak nie podważa zasadniczej wymowy ich relacji. Pokrzywdzeni nie mieli wątpliwości, że przez oskarżonych byli popychani i szarpani za umundurowanie podczas i w związku z pełnieniem obowiązków służbowych. Początkowo tylko oskarżony M. G. w ten sposób zachowywał się wobec policjantów, ale później dołączyli do niego P. O. i P. B., co do których pokrzywdzeni również nie mieli wątpliwości i wskazali ich pozostałym funkcjonariuszom, którzy przyjechali ze wsparciem i zatrzymali te osoby. Oceniając ogólnie materiał dowodowy warto wskazać na okoliczności zdarzenia, które pod dużym znakiem zapytania stawiają wersję oskarżonych. Nie było przedmiotem niniejszego postępowania ustalanie tego, co działo się od zatrzymania oskarżonych do przewiezienia na Komisariat Policji oraz w trakcie ich pobytu w tym miejscu. Zatrzymanie oskarżonych jest wtórne do uprzedniego szarpania się z policjantami, zaś badanie sprawy zakreślonej treścią zarzutów obejmuje wyłącznie ten pierwszy etap zdarzenia. Oskarżeni w swoich wyjaśnieniach skupili się na negatywnym zachowaniu wobec nich funkcjonariuszy Policji udzielających wsparcia A. W. (1) i J. N. (1), co można odebrać jako sugestię, że ta część zdarzenia usprawiedliwia czy nawet wyklucza ich odpowiedzialność. Podkreślenia wymaga, że oskarżonych nie może zwolnić z odpowiedzialności to, co działo się po naruszeniu przez nich nietykalności cielesnej pokrzywdzonych, którzy swoim zachowaniem nie dali powodów do takiego zachowania. Dlatego nie ma znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy fakt, że oskarżony P. O. po zatrzymaniu przez inny patrol, prowadzony do radiowozu doznał uszczerbienia zęba. To samo dotyczy postanowienia Sądu Rejonowego w Zabrzu z dnia 19 kwietnia 2016 roku sygn. akt II Kp 529/15. Orzeczenie to wydano na skutego zażalenia obrońcy oskarżonych na ich zatrzymanie. Sąd Rejonowy uznał zatrzymanie za legalne (decyzje funkcjonariuszy Policji o zatrzymaniu były zgodne z prawem, czyli w momencie ich podejmowania istniało uzasadnione przypuszczenie, że każdy z zatrzymanych popełnił przestępstwo), a jednocześnie bezzasadne (brak chociażby jednego z formalnych warunków zatrzymania) i nieprawidłowe (wadliwość sporządzonych protokołów zatrzymania, ich doręczenia oraz pouczeń, a także brak realizacji niektórych uprawnień, z których chcieli skorzystać oskarżeni) – k.137, k.139 tom III. Zresztą w apelacji obrońca nie wskazuje jaki wpływ na treść zapadłego wyroku ma nieoparcie się na treści w/w postanowienia.

Wersja oskarżonych, że nie szarpali policjantów, a widząc leżącego na ziemi M. G. pozostali oskarżeni podchodząc do funkcjonariuszy, chcąc pomóc koledze, nie naruszyli ich nietykalność cielesną, nie jest przekonująca. Interwencja policjantów odbywała się w związku z uzasadnionym zgłoszeniem zakłócania ciszy nocnej. Wszyscy oskarżeni byli pijani. M. G. i P. O. mieli prawie 2‰ alkoholu we krwi. Interweniujący funkcjonariusze Policji byli trzeźwi i po raz drugi interweniowali w tym samym miejscu. Pierwsza interwencja zakończyła się pouczeniem. Nie sposób zatem przyjąć, by w konfrontacji z pijanym towarzystwem nie byli w stanie zaobserwować bezpośrednio ich dotyczące negatywne zachowania w postaci odpychania i szarpania, czy też swoją opowieść ubarwili bądź wymyślili. Należałoby bowiem przyjąć, że interwencja A. W. (1) i J. N. (1) nie miała uzasadnienia, tak jak i wezwanie posiłków.

Przechodząc do szczegółów zauważyć trzeba, że pokrzywdzony A. W. (1) zeznał w postępowaniu przygotowawczym, że M. G. po otwarciu drzwi zachowywał się wobec nich bardzo agresywnie (k.55v. tom III), zaś w postępowaniu sądowym podał, iż drzwi „otworzyli chyba M. G. z E. G.” (k.85v. tom III). Pomijając to, że w postępowaniu sądowym świadek posłużył się przypuszczeniem Sąd odwoławczy nie zgodził się z obrońcą, ze świadek odnośnie tej okoliczności zeznawał odmiennie. Dalej pisze obrońca, że rozbieżność w relacjach A. W. (1) dotyczy tego czy M. G. chciał przyjąć mandat czy też nie. W pierwszej relacji jest mowa o tym, że oskarżony nie chciał przyjąć mandatu (k.55v. tom III), tak samo zeznał świadek na rozprawie (k.85v. tom III). Oceniając to zdarzenie nie można zapominać, że do wypisania mandatu nie doszło. Nie jest wykluczone, że oskarżony na początku miał wolę przyjęcia mandatu, tak zeznawała jego siostra E. G. (k.83v. tom III), ale zmienił zdanie i stąd nie da się zarzucić pokrzywdzonemu podawanie nieprawdy. O tym, że oskarżony zmienił zdanie świadczą także zeznania E. G., która podała, że w pewnym momencie doszło do przekrzykiwania się brata z policjantem i wreszcie M. G. zaczął krzyczeć „nic na mnie nie macie”, co należy tłumaczyć, że nie był skory do przyjęcia mandatu. Zwrócić też trzeba uwagę na późniejsze wyjaśnienia M. G., pomijając na razie fakt, że wyjaśniając po raz pierwszy wskazał, iż po wyrażeniu zgody na przyjęcie mandatu nie pamiętał co się dalej stało, poza tym, że leżał na ziemi (k.12a tom I). Z kolejnych wyjaśnień tego oskarżonego wynika, że zdenerwowało go dopytywanie policjanta czy przyjmuje mandat (k.243 tom II). Dopytywanie, w ocenie Sądu odwoławczego, jeśli miało miejsce, było uzasadnione, gdy uwzględnić wysoki stan nietrzeźwości M. G.. Przytoczony fragment wypowiedzi oskarżonego stoi w sprzeczności z twierdzeniami obrony, że gdy pokrzywdzony przygotowywał się do wypisania mandatu, to M. G. ruszył w kierunku drzwi, a zatem w żadnym razie nie zaczął „popychać oraz szarpać za umundurowanie funkcjonariusza J. N. (2)”. Pomija obrońca, że sam oskarżony wskazał, iż był zdenerwowany, to zaś w połączeniu z wypitym alkoholem stanowiło wystarczający powód do naruszenia nietykalności cielesnej policjanta J. N. (1). Jeśli na drodze M. G. stanął J. N. (2), zaś oskarżony nie chciał poddać się poleceniom A. W. (1) i chciał wejść do domu, to jako logiczna konsekwencja jawi się kontakt fizyczny między oskarżonym a J. N. (1). A. W. (1), wbrew temu co napisał obrońca, zeznał, że doszło do szarpaniny między oskarżonym a J. N. (1) (k.85v. tom III). Zeznał tak również sam J. N. (2) (k.132v. tom III). A. W. (1) na rozprawie w trakcie swobodnej wypowiedzi podał ogólnie, że M. G. wymachiwał rękami, ruszył w kierunku swoich drzwi wejściowych, na jego drodze stał J. N. (2), rozpoczęła się między nimi szarpanina w wyniku czego obaj upadli na ziemię (k.85v. tom III). Dziwi argument obrony, że A. W. (1) powinien opisać to bardziej szczegółowo, tak jak zrobił to w postępowaniu przygotowawczym. Przypomnieć trzeba, że zeznania na rozprawie złożył dziewięć miesięcy po zdarzeniu.

Obrońca powołał się też i na to, że zeznając w dniu 21 stycznia 2016 roku A. W. (1) podał, iż nie widział początku obezwładniania M. G., wkroczył jak J. N. (2) z oskarżonym leżeli na ziemi. Nie wskazał jednak w jakim sensie twierdzenia te czynią niewiarygodnymi relacje pokrzywdzonych. Jeśli nawet A. W. (1) nie mógł w dniu 21 stycznia 2016 roku odtworzyć jakiegoś fragmentu zdarzenia, to nie oznacza, że w ogóle zdarzenia nie widział i można zanegować jego twierdzenia o szarpaninie między M. G. i J. N. (1). W przytoczonych zeznaniach A. W. (1) powiedział jedną niekwestionowaną rzecz. Sytuacja była dynamiczna, zaś uczestnicy imprezy przemieszczali się. Nie można zapominać, że uczestników imprezy było więcej niż interweniujących policjantów, a zatem funkcjonariusze byli realnie zagrożeni i musieli nie tylko asekurować się nawzajem, ale uważać na zagrożenia bezpośrednio ich dotyczące.

Pokrzywdzeni funkcjonariusze Policji nie mieli żadnych wątpliwości, że obok M. G. zatrzymane zostały te osoby, które szarpały ich, popychały, próbowały pomóc M. G. i zostały wskazane policjantom, którzy przyjechali ze wsparciem. Okazali się nimi oskarżeni P. O. i P. B.. Dodać trzeba, że P. B. wyjaśniając po raz pierwszy podał, iż M. G. wyrywał się policjantom, którzy chcieli go obezwładnić. Nadto oskarżony ten zgodził się z zeznaniami J. N. (1) (k.105v.-106 tom I – na rozprawie tej rozbieżności nie wyjaśnił – k.41 tom III). Trudno uznać za zarzut wobec A. W. (1), że nie potrafił dokładnie wskazać, w którym momencie doszło do złapania za ramię i poszarpania przez P. O. funkcjonariusza J. N. (1) oraz z jaką siłą. Jeśli zdarzenie było dynamiczne, rozegrało się w krótkim czasie, przed domem i w przedpokoju, to nie dyskwalifikuje pokrzywdzonych, że nie potrafili jeszcze bardziej szczegółowo wskazać na sposób zachowania oskarżonych. W każdym przypadku, czy doszło do złapania, czy też – jak zeznawali od początku pokrzywdzeni – do szarpania, następuje naruszenie nietykalności cielesnej.

Nie podzielił Sąd Okręgowy i tych wywodów skarżącego, które zmierzały do podważenia wiarygodności pokrzywdzonego J. N. (1). Z całą pewnością z uwagi na charakter zdarzenia nie czyni jego zeznań nieprawdziwymi to, że „nie potrafił dokładnie opisać w jakim momencie do tego doszło oraz w jaki sposób”. Świadek podał przebieg zdarzenia oraz określił jak oskarżeni naruszali ich nietykalność cielesną (szarpanie i popychanie). Oskarżony M. G. był bardzo mocno pijany. Bez znaczenia jest sugestia pokrzywdzonego z rozprawy, że może spożył jakieś środki czy substancje. Zeznania świadka bardziej szczegółowe przed Sądem wynikają m.in. z tego, że wnikliwe pytania zadawały mu strony postępowania. Co jednak ważne, doprecyzowanie pewnych kwestii nie mogło być ocenione jako wyjście poza pierwotne relacje, czyli nie stanowiło wprowadzenia nowych, wcześniej niepojawiających się okoliczności co do przebiegu zdarzenia. Przykładem pojawienia się szeregu nowych okoliczności są wyjaśnienia M. G., który po raz pierwszy podał, że zgodził się na przyjęcie mandatu, a co działo się dalej tego nie wie (k.12a tom I), by w dalszym toku postępowania bardzo szczegółowo opisywać zdarzenie w tej części.

Jeśli J. N. (2) przewrócił się z oskarżonym M. G. na ziemię i był zajęty jego obezwładnianiem, to nie dziwi, że stojący A. W. (1), który musiał kontrolować agresywny tłum, miał lepszy ogląd sytuacji. Jednocześnie opis zachowania M. G. przed domem przedstawiony przez obu pokrzywdzonych nie jest na tyle odmienny (opisy te różnią się detalami), by kwestionować ich wiarygodność. Obrońca w wypowiedzi J. N. (1) z rozprawy zacytował ten fragment, że nie widział naruszenia nietykalności cielesnej A. W. (1) przez P. O. i P. B. (k.133v.). Pominął przy tym, że pokrzywdzony najpierw zeznał, że nie pamięta takiego zdarzenia. Wcześniej zeznawał, że reszta uczestników imprezy utrudniała im wykonywanie czynności poprzez odciąganie i szarpanie (k.108v. tom III). Uproszczony przy tym jest wniosek obrońcy, że skoro J. N. (2) nie widział naruszenia nietykalności cielesnej A. W. (1) przez oskarżonych, to do tego w ogóle nie doszło. Obrońca pomija przy tym zeznania A. W. (2) oraz niepewność J. N. (1), którą zaprezentował dopiero na rozprawie, zasłaniając się także niepamięcią.

Nie można przyjąć, że E. G. jawi się w sprawie jako najbardziej wiarygodny świadek zdarzenia i to nie tylko dlatego, że jest ona siostrą jednego z oskarżonych. E. G. w chwili zdarzenia miała ukończone 16 lat. Podczas zajścia płakała, cała się trzęsła (k.148 tom I). Zatem jej stan utrudniał postrzeganie rzeczywistości. Nie zachowała, jak pisze obrońca, trzeźwego oglądu na całą sytuację. Nadto zeznała, że słyszała rozmowę brata z policjantem, ale tego nie widziała. Co również istotne podała, że brat z jednym z policjantów zaczął się szarpać. Brat odpychał jego ręce (k.83 tom III). Nie są zatem relacje E. G. tak jednoznacznie korzystne dla oskarżonego M. G. jak chce tego obrońca. W części dla niego niekorzystnej korespondują z wyjaśnieniami P. B., który podał, że M. G. wyrywał się policjantom, którzy chcieli go obezwładnić (k.105 tom I).

Oceny wydanego wyroku nie mogły zmienić zeznania E. W., który nie był świadkiem całego zdarzenia. Jak zeznał zauważył leżącego na ziemi w przedpokoju M. G.. Nie miał zatem wiedzy odnośnie tego, co działo się wcześniej i co wiąże się z zarzutem postawionym M. G.. Odnośnie udziału w zdarzeniu P. B. zeznał, że ten oskarżony stał na schodach (k.134v. tom III), co sugerowałoby, iż nie miał kontaktu z policjantami. Nie przypominał sobie, by któryś z oskarżonych podchodził do policjantów, aby odciągnąć ich od M. G.. Jednak dodał, że nie miał dobrego oglądu, bo było ciasno. Przypadkowo ktoś mógł dotknąć w czasie interwencji funkcjonariuszy Policji. Podał również, że oskarżeni P. O. i P. B. najpierw zastosowali się do polecenia policjantów, by poszli do góry, ale za chwilę wrócili. Z przytoczonych relacji E. W. nie wynika również tak jednoznacznie korzystny dla oskarżonych przebieg zdarzenia jak chce obrońca. Oskarżeni nie wykonali poleceń policjantów. Z krótkiego nagrania ze zdarzenia wynika, że świadek odciągał uczestników imprezy od policjantów. Jest to o tyle dziwne, że według niego mieli się oni zachowywać właściwie. Wreszcie zasłonił się tym, że nie miał dobrego miejsca do obserwacji. Nie są zatem zeznania E. W. przekonującym dowodem świadczącym o niewinności wszystkich oskarżonych.

Nie ma racji Sąd Rejonowy, że zeznania świadka J. D. (2) zasługują na wiarygodność. Obrońca w apelacji wykazał, że oprócz potwierdzenia faktu interwencji, pozostałe relacje tego świadka, który nie widział tego co się działo na początku interwencji przed domem i w środku, nie można uznać za prawdziwe. Zeznania świadka J. D. (2), skonfliktowanego z rodziną G., nie przystają do zeznań funkcjonariuszy Policji np. co do gonitwy na podwórku. Wykluczenie zeznań J. D. (2) z uwagi na ich treść z oczywistych powodów nie mogło podważyć rozstrzygnięcia Sądu Rejonowego.

M. G. nie kwestionował zakłócania ciszy nocnej. Jak sam wyjaśnił chciał nawet uiścić mandat. Dlatego bez znaczenia dla wyniku sprawy są zeznania T. N., że nie słyszał zakłócania ciszy nocnej.

Sąd odwoławczy zgadza się z tym, że pozostali funkcjonariusze Policji, którzy przyjechali wesprzeć pokrzywdzonych nie byli bezpośrednimi świadkami zdarzenia. Wiedzę swą czerpią z relacji pokrzywdzonych. Są zatem tylko w tym zakresie wsparciem dla zeznań A. W. (1) i J. N. (1). Dokonywali oni zatrzymania tych osób, na które wskazywali pokrzywdzeni. Wskazanie to było jednoznaczne i pewne.

Zeznaniom pokrzywdzonych obrońca przeciwstawia wyjaśnienia oskarżonych i twierdzi, że są one spójne i logiczne. Tego stanowiska Sąd odwoławczy nie podzielił. Od samego początku oskarżeni nie prezentowali jednolitego stanowiska. P. B., o czym już wspomniano, słuchany po raz pierwszy jako podejrzany przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu. Wyraził wolę poddania się karze. Wprawdzie podał, że nie przypomina sobie, by szarpał się z policjantem, był trochę w szoku pod wpływem całej tej sytuacji (k.105v. tom I), ale po odczytaniu zeznań J. N. (1) stwierdził, że zgadza się z tym co zeznał policjant. Dopiero później zmienił wyjaśnienia, które przystają do twierdzeń pozostałych oskarżonych. Co się zaś tyczy wyjaśnień M. G., na co także zwrócono już uwagę, odnośnie najważniejszego momentu dla jego ewentualnej odpowiedzialności zasłonił się niepamięcią. „Potem nie wiem co się działo, nagle leżałem na ziemi, a potem byłem w radiowozie” (k.12a tom I). Również i ten oskarżony zmienił wyjaśnienia, które dopasował do relacji kolegów, a zwłaszcza szczegółowo opisał swoje zachowanie stanowiące istotę zdarzenia. Natomiast P. O. wyjaśniając po raz pierwszy złożył lakoniczne wyjaśnienia, a dopiero słuchany po prawie dwóch miesiącach od zdarzenia szczegółowo opisał zdarzenie, co przystaje do późniejszych relacji współoskarżonych. Nie ma zatem od samego początku konsekwencji i zbieżności w relacjach oskarżonych, zaś zeznania pokrzywdzonych wcale nie jawią się jako nielogiczne czy też niekonsekwentne. Stąd nawet przyjmując, że w pewnym momencie oskarżeni zbieżnie wyjaśniali, nie jest to wystarczające do uznania ich twierdzeń za wiarygodne. Jeszcze raz trzeba przypomnieć kontekst zdarzenia. Z jednej strony dwaj interweniujący policjanci, a z drugiej pijane towarzystwo, w tym oskarżeni, z których M. G. i P. O. znajdowali się w stanie znacznego upojenia alkoholowego. Brak jest powodów po stronie pokrzywdzonych, by opisywać zdarzenie niezgodnie z rzeczywistością. Pokrzywdzeni nie są tymi osobami, wobec których oskarżeni wysuwali szereg bardzo poważnych zarzutów w związku ze sposobem traktowania ich po zatrzymaniu. Na marginesie zauważyć trzeba, że fragment nagrania zajścia dołączony do akt, gdy sytuacja się już uspokoiła, czyli na pewno po użyciu gazu przez jednego z policjantów, pokazuje nadal osoby, w tym P. O., które nie chcą odejść z przedpokoju i są „wyganiane” do góry przez E. W..

W świetle relacji pokrzywdzonych nie może być mowy o przypadkowych popchnięciach czy szarpaniu policjantów. Nie mieli oni także wątpliwości co do osób, które naruszyły ich nietykalność cielesną. Każdy człowiek, którego percepcja nie jest niczym zakłócona jest w stanie odróżnić przypadkowe dotknięcie czy otarcie od szarpania i popychania, i to nawet wtedy, gdy znajduje się w małym pomieszczeniu. Wątpliwości w zakresie tego kto i czego się dopuścił usuwają przekonujące relacje pokrzywdzonych funkcjonariuszy Policji.

Z tych wszystkich powodów Sąd odwoławczy apelacji obrońcy nie uwzględnił.

Rozstrzygnięcie o karze nie budzi żadnych wątpliwości. Jest ono sprawiedliwą reakcją na popełnione przestępstwa i powinno spełnić cele wychowawcze i zapobiegawcze wobec oskarżonych, jak i w zakresie kształtowania świadomości prawnej społeczeństwa. Sąd Rejonowy orzekł wobec oskarżonych, z których tylko P. O. był do tej pory raz karany, kary wolnościowe ograniczenia wolności i to w dolnych granicach ustawowego zagrożenia. Przestępstwo z art.222 § 1 kk zagrożone jest karą grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3. Nie sposób uznać, by wymierzone kary cechowały się rażącą surowością. Zachodzi pełna adekwatność pomiędzy przypisanymi oskarżonym przestępstwami, ich stopniem zawinienia i społecznej szkodliwości a karami.

Rozstrzygnięcie o karze wymagało tylko jednej korekty, obojętnej dla oskarżonych. Wobec P. O. i P. B. Sąd Rejonowy orzekł karę po 4 miesiące ograniczenia wolności w postaci potrącenia 15 % wynagrodzenia za pracę. Jednocześnie wskazał firmy, w których oskarżeni świadczą pracę i gdzie potrącenie ma nastąpić. Wskazanie nazwy zakładu pracy jest zbędne. Nie nakazuje tego Kodeks karny, zaś art.59 § 1 kkw stanowi tylko tyle, że sąd przesyła odpis orzeczenia zakładowi pracy zatrudniającego skazanego, podając jednocześnie, na czyją rzecz mają być dokonywane potrącenia i dokąd powinny być wpłacane, a nadto wskazując, z jakich składników wynagrodzenia za pracę i w jaki sposób należy ich dokonywać. Jednocześnie nie można zapominać, że pracownicy często zmieniają pracodawcę, zaś niewskazanie w wyroku zakładu pracy chroni przed koniecznością późniejszego weryfikowania orzeczenia w razie zmiany miejsca pracy przez skazanego. Stąd Sąd odwoławczy z punktu 2 i 3 zaskarżonego wyroku wyeliminował wskazanie firmy, w której oskarżeni P. O. i P. B. wykonują pracę. Wobec oskarżonego M. G. orzeczono karę 3 miesięcy ograniczenia wolności w postaci wykonywania nieodpłatnej kontrolowanej pracy na cele społeczne wskazanej przez kuratora w wymiarze 30 godzin w stosunku miesięczny.

W pozostałym zakresie Sąd Okręgowy zaskarżony wyrok utrzymał w mocy.

Konsekwencją nieuwzględnienia apelacji wniesionej na korzyść oskarżonych jest obciążenie ich wydatkami postępowania odwoławczego i opłatą za II instancję. Sad Rejonowy błędnie przyjął, że opłata od kary 4 miesięcy ograniczenia wolności (oskarżeni P. O. i P. B.) to 60 złotych, a nie 120 złotych (art.2 ustawy z dnia 23 czerwca 1973 roku o opłatach w sprawach karnych). Wobec apelacji wniesionej na korzyść oskarżonych nie było możliwe poprawienie wyroku w tej części. Możliwe jednak jest skorygowanie tej kwoty przez Sąd I instancji w trybie art.16 ust.2 ustawy o opłatach w sprawach karnych.