Pełny tekst orzeczenia

WYROK Z DNIA 25 CZERWCA 2008 R.
IV KK 39/08
Okoliczności wyłączające odpowiedzialność karną bezpośredniego
wykonawcy czynu nie stanowią przeszkody do przyjęcia takiej odpowie-
dzialności po stronie sprawcy kierowniczego i sprawcy polecającego.
Przewodniczący: sędzia SN D. Rysińska (sprawozdawca).
Sędziowie: SN M. Pietruszyński, SA (del. do SN) M. Laskowski.
Prokurator Prokuratury Krajowej: J. Piechota.
Sąd Najwyższy w sprawie Józefa S., oskarżonego z art. 271 § 1 k.k.
w zw. z art. 91 § 1 k.k., po rozpoznaniu w Izbie Karnej na rozprawie w dniu
25 czerwca 2008 r., kasacji, wniesionej przez prokuratora od wyroku Sądu
Okręgowego w N. z dnia 23 października 2007 r., utrzymującego w mocy
wyrok Sądu Rejonowego w G. z dnia 25 stycznia 2007 r.,
u c h y l i ł zaskarżony wyrok oraz utrzymany nim w mocy wyrok Sądu Re-
jonowego i sprawę p r z e k a z a ł do ponownego rozpoznania Sądowi
Rejonowemu w G.
Z u z a s a d n i e n i a :
Józef S. został oskarżony o to, że: „w okresie od 1999 r. do 2001 r.,
jako właściciel firmy Wyrób i Handel Materiałami Budowlanymi, działając w
warunkach ciągu przestępstw sporządził a następnie przedłożył w ZUS
Oddział w N. poświadczające nieprawdę deklaracje w postaci miesięcz-
2
nych raportów imiennych RSA – przerwy w świadczeniu pracy, wpisując do
wymienionych deklaracji przerwy w świadczeniu pracy w postaci urlopów
bezpłatnych pracownika Edwarda L., pomimo że wymieniony nie korzystał
z takich urlopów w następujących okresach: (...)
tj. o przest. z art. 271 § 1 k.k. w zw. z art. 91 § 1 k.k.”
Wyrokiem z dnia 25 stycznia 2007 r. Sąd Rejonowy w G. uniewinnił
oskarżonego od popełnienia zarzucanego mu ciągu przestępstw.
Wyrok ten zaskarżyli, na niekorzyść Józefa S., oskarżyciel posiłkowy
Edward L. oraz prokurator.
Prokurator zarzucił zaskarżonemu wyrokowi „obrazę przepisów po-
stępowania, a to art. 366 § 1 k.p.k., przez niewyjaśnienie wszystkich oko-
liczności sprawy, a w szczególności zaniechanie okazania świadkowi Marii
C. dokumentów w postaci miesięcznych raportów imiennych RSA i RNA
potwierdzających przerwy w opłacaniu składek i wypłaty świadczeń z
ubezpieczenia chorobowego, będących przedmiotem niniejszego postę-
powania oraz niewyjaśnienie czy na tych dokumentach figurują autentycz-
ne podpisy oskarżonego, względnie czy te podpisy zostały podrobione
przez Marię C., czy też inną osobę, a także nieuzyskanie opinii biegłego
grafologa, które to czynności procesowe mogły mieć wpływ na treść orze-
czenia”. Na tej podstawie wnioskował o uchylenie zaskarżonego wyroku i
przekazanie sprawy sądowi pierwszej instancji do ponownego rozpozna-
nia.
Wyrokiem z dnia 23 października 2007 r. Sąd Okręgowy w N., uzna-
jąc obie apelacje za oczywiście bezzasadne, utrzymał w mocy zaskarżony
wyrok.
Kasację od tego wyroku, na niekorzyść oskarżonego, wniósł prokura-
tor. Postawił w niej zarzuty naruszenia, mającego istotny wpływ na treść
wyroku, następujących przepisów prawa:
3
1. art. 434 § 1 zd. 2 k.p.k., przez uznanie, że wyroku Sądu Rejono-
wego nie można było uchylić, gdyż oskarżyciel publiczny nie podniósł w
apelacji zarzutu, którego uwzględnienie dawałoby podstawę do takiego
rozstrzygnięcia w sytuacji, gdy było to możliwe w oparciu o regulację za-
wartą w art. 440 k.p.k., a przede wszystkim z uwagi na fakt, iż apelację
wniósł również osobiście oskarżyciel posiłkowy;
2. art. 14 § 1 k.p.k. wskutek błędnego uznania, że oskarżonemu nie
można przypisać przestępstw z art. 219 k.k. i art. 13 § 1 k.k. w zw. z art.
271 k.k., gdyż stanowiłoby to wyjście poza granice oskarżenia;
3. art. 13 § 1 k.k. w zw. z art. 271 § 1 k.k. wskutek uznania, że fakt
sporządzenia raportów imiennych ZUS RSA nie przez oskarżonego, lecz
przez inną osobę, ale na jego prośbę i w sposób przez niego określony nie
pozwala na przyjęcie, iż to oskarżony jako pracodawca miał być wystawcą
tych dokumentów.
Stawiając tak sformułowane zarzuty, autor kasacji wniósł o uchylenie
zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy temu Sądowi do ponownego
rozpoznania.
Sąd Najwyższy zważył, co następuje.
Kasację należy uwzględnić, choć pewne zastrzeżenia – pozostające
w związku z oceną jakości zwerbalizowanych w niej zarzutów – budzi spo-
sób rozumowania skarżącego w kwestii dla rozstrzygnięcia centralnej, uję-
tej (zwłaszcza w pkt. 3. skargi) pod postacią zarzutu obrazy prawa mate-
rialnego. Należy bowiem stwierdzić, że choć główne ostrze kasacji koncen-
truje się w zarzutach natury procesowej (zarzuty 1 i 2), wymagających roz-
strzygnięcia w pierwszej kolejności, to ich kontekst pozostaje jednak w
oczywistej relacji do przyjętych w sprawie – najpierw przez Sąd pierwszej,
a następnie przez Sąd drugiej instancji – ocen, odnoszących się do ustalo-
nych w toku procesu faktów dotyczących zachowania oskarżonego Józefa
S.
4
Trzeba więc przypomnieć, że Sąd Rejonowy ustalił, że miesięczne
raporty imienne RSA, obejmujące nieprawdziwe dane dotyczące przerw w
świadczeniu pracy (urlopów bezpłatnych) pracownika Edwarda L. – opisa-
ne w kolejnych zarzutach aktu oskarżenia – były sporządzane i przedkła-
dane w ZUS nie przez oskarżonego Józefa S., jak twierdził prokurator, lecz
przez Marię C., która (formalnie niezatrudniona w firmie oskarżonego, lecz
prowadząca dlań grzecznościowo m.in. dokumentację dla ZUS) czyniła to
na podstawie innych nierzetelnych dokumentów (list obecności, ewidencji
czasu pracy, list płac), które każdorazowo, na bieżąco, dostarczał jej
oskarżony, przy czym raporty te Maria C. podpisywała, za zgodą oskarżo-
nego, jego nazwiskiem. Stwierdzając, że przestępstwo z art. 271 § 1 k.k.
może popełnić funkcjonariusz publiczny lub inna osoba uprawniona do wy-
stawienia dokumentu, a „strona przedmiotowa tego przestępstwa wymaga
od sprawcy, aby sporządził samodzielnie w całości lub w części fałszywy
dokument albo, aby potwierdził określoną gotową treść sporządzonego
przez inną osobę dokumentu swoim podpisem”, Sąd Rejonowy uznał, iż
zarzucanego przestępstwa oskarżony nie popełnił („lecz dopuściła się go
zupełnie inna osoba”).
Prokurator nie zakwestionował tego punktu widzenia w złożonym
środku odwoławczym. Choć jego apelacja obejmowała całość zaskarżone-
go wyroku, sformułowany przez niego zarzut sprowadzał się wyraźnie li tyl-
ko do zakwestionowania niewłaściwego sposobu postępowania Sądu meri-
ti w kwestii ustalenia, czy to rzeczywiście Maria C. składała podpisy w ra-
portach kierowanych do ZUS, podrabiając podpis oskarżonego, czy też
czynił to jednak sam oskarżony lub inna osoba. Tak więc, treść tego środka
odwoławczego nie pozwalała Sądowi Okręgowemu – bez złamania reguły
określonej w art. 434 § 1 zd. 2 k.p.k., wytyczającej granice orzekania na
niekorzyść w wypadku wniesienia środka odwoławczego o tym kierunku
przez oskarżyciela publicznego lub pełnomocnika (podmiot profesjonalny)
5
– na prowadzenie ewentualnych rozważań co do innych, niepodniesionych
w tej apelacji, a zarazem niewskazanych w art. 439 § 1, czy też w art. 455
k.p.k. (jako podlegających uwzględnieniu z urzędu), uchybień zaskarżone-
go wyroku, których stwierdzenie mogłoby przynieść niekorzystny dla oskar-
żonego skutek. W konsekwencji Sąd Okręgowy, orzekając w granicach
apelacji prokuratora i rozstrzygając podniesiony w niej zarzut jako bezza-
sadny (po uzyskaniu w toku postępowania odwoławczego dowodu z opinii
grafologicznej, potwierdzającej fakt sporządzania i podpisywania raportów
przez Marię C.), nie miał już żadnego „manewru” w zakresie czynienia w
sprawie innych ocen, w tym i ocen prawnych, prowadzących do wywołania
w toku dalszego postępowania orzeczenia dla oskarżonego niekorzystne-
go.
Pole do takich rozważań, jak trafnie podnosi autor kasacji, zostało na-
tomiast otwarte przy pomocy apelacji oskarżyciela posiłkowego. Apelacja
ta została sporządzona przez niego osobiście, bez pomocy pełnomocnika,
wobec czego nie dotyczyły jej opisane wyżej, wynikające z treści art. 434 §
1 zd. 2 k.p.k. ograniczenia, odnoszące się do możliwości rozstrzygania na
niekorzyść oskarżonego w relacji do sformułowanych w środku odwoław-
czym zarzutów. Skoro środek ten sporządził tzw. podmiot niefachowy, to
na sądzie drugiej instancji ciążył obowiązek najpierw zinterpretowania wy-
wodów tego pisma procesowego i „wyłowienia” zeń uchybień, które skar-
żący zarzucił wyrokowi sądu pierwszej instancji (art. 118 § 1 i 2 k.p.k.), a
następnie dokonania pod ich kątem kontroli tego orzeczenia.
Z treści apelacji oskarżyciela posiłkowego, którą przytoczono w mo-
tywach zaskarżonego wyroku wynika, że skarżący dopatrywał się niespra-
wiedliwości orzeczenia Sądu pierwszej instancji, przejawiającej się w naru-
szeniu m.in. praw pracowniczych. Zwrócił przy tym uwagę na fakt, że
oskarżony był jego pracodawcą i że to na nim, jako na pracodawcy, ciążył
obowiązek prowadzenia dokumentacji firmy, jego też kontroli podlegały do-
6
kumenty kierowane do ZUS (tu podważał tłumaczenie oskarżonego zwią-
zane z fałszowaniem jego podpisów na raportach) i on wreszcie (a nie Ma-
ria C.) był zobowiązany do regulowania składek w tej instytucji. Tej ostat-
niej okoliczności (wynikającej, jak należało domniemywać, z faktu, że w
deklaracjach przedstawianych Zakładowi ujęto nieprawdziwe dane doty-
czące przerw w świadczeniu pracy) skarżący przydał szczególne znacze-
nie i podał ją jako główny powód wniesienia apelacji, podnosząc, że od Ma-
rii C., niebędącej pracodawcą i niezatrudnionej w firmie oskarżonego, nie
może się domagać pokrycia tych należności w ZUS. Jak więc z powyższe-
go wynika, oskarżyciel posiłkowy zarzucił zaskarżonemu wyrokowi obrazę
przepisów prawa materialnego, przez nierozważnie działania oskarżonego
przede wszystkim na płaszczyźnie art. 219 k.k., ale również i na płaszczyź-
nie regulacji normujących zjawiskowe formy popełnienia czynu zabronio-
nego (wskazując na odpowiedzialność oskarżonego jako rzeczywistego
sprawcy), a także znamion indywidualizujących podmiot przestępstwa, ja-
kiego popełnienie zostało zarzucone oskarżonemu. W konsekwencji trzeba
stwierdzić, że Sąd odwoławczy miał wszelkie podstawy do wniknięcia w
sferę oceny dowodów, ustaleń faktycznych i ocen prawnych, przeprowa-
dzonych przez Sąd meriti, i – w razie stwierdzenia nietrafności zaskarżo-
nego orzeczenia – do jego uchylenia i do przekazania sprawy do ponow-
nego rozpoznania, z możliwym wówczas skutkiem wydania orzeczenia nie-
korzystnego dla oskarżonego.
Sąd Okręgowy za jedyny, istotny dla rozstrzygnięcia problem wyła-
niający się z apelacji oskarżyciela posiłkowego, uznał kwestię możliwości
pociągnięcia oskarżonego do odpowiedzialności za przestępstwo określo-
ne w art. 219 k.k. W zasadzie jednak trafnie odczytał też i pozostałe za-
gadnienia poruszone w tej apelacji, bowiem (choć w innym kontekście)
rozważał także po części problematykę form stadialnych i zjawiskowych
popełnienia przestępstwa (podżeganie, pomocnictwo), jak również roztrzą-
7
sał czynności sprawcze podjęte przez oskarżonego w ramach (i, jak osta-
tecznie uznał, poza ramami) oskarżenia oraz brał pod uwagę charakter
przestępstwa indywidualnego ze względu na podmiot. Trzeba niestety
stwierdzić, że oceny prezentowane przez Sąd odwoławczy, odnoszące się
do zachowań objętych zarzutami aktu oskarżenia, a także rozważania
prawne dotyczące wypełnienia znamion ocenianych typów czynów zabro-
nionych przepisami art. 271 § 1 k.k. i art. 219 k.k. zawierają poważne, wy-
nikające z luk i sprzeczności mankamenty, które dały prokuratorowi powód
do poddania ich kasacyjnej krytyce, skutecznej o tyle, że koncepcje przyję-
te ostatecznie przez Sąd Okręgowy zaowocowały wadliwymi wnioskami co
do niemożności pociągnięcia oskarżonego do odpowiedzialności karnej w
jakimkolwiek zakresie. Nawiązując do uwag poczynionych na wstępie ni-
niejszego wywodu, w pierwszej kolejności należy poddać analizie stanowi-
sko Sądu Okręgowego, w którym odrzucił możliwość oceny odpowiedzial-
ności Józefa S. na płaszczyźnie art. 271 § 1 k.k.
Koncentrując się na najważniejszych elementach charakteryzujących
czyn określony w art. 271 § 1 k.k. (a więc uwzględniając, że jest to prze-
stępstwo indywidualne, którego przedmiotem ochrony jest wiarygodność
dokumentu, przedmiotem czynności wykonawczej – tenże dokument a
czynnością sprawczą – poświadczenie w nim nieprawdy co do okoliczności
mającej znaczenie prawne, zaś od strony podmiotowej, że charakteryzuje
się ono umyślnością w formie zarówno zamiaru bezpośredniego jak i ewen-
tualnego), należy stwierdzić, że w sprawie nie budziło żadnych wątpliwości,
iż opisany w zarzutach aktu oskarżenia miesięczny raport imienny, kiero-
wany do ZUS, zawierający dane dotyczące przerw w świadczeniu pracy
przez pracownika, stanowił dokument w rozumieniu art. 271 § 1 k.k., do
którego wystawienia uprawniony, a wręcz zobowiązany, był pracodawca, a
więc Józef S. Nie budziło też sporu, że inna osoba (Maria C.), która fak-
tycznie sporządzała kolejne deklaracje – „w interesie oskarżonego”, jak
8
ujął to Sąd Okręgowy – osobiście nie dysponowała uprawnieniem do ich
wystawiania i kierowania do ZUS. Stwierdzono jednak zarazem, że choć
oskarżony osobiście nie sporządzał i nie podpisywał tych dokumentów (a
także osobiście nie przedkładał ich w ZUS), to w istocie jego działanie po-
legało na „doprowadzeniu do (albo spowodowaniu) sporządzenia przed-
miotowych raportów przez Marię C.”, czy też na „zlecaniu” jej sporządzenia
tych raportów, i to na podstawie dostarczanych jej na bieżąco innych nie-
rzetelnych dokumentów, co do których „należałoby dodatkowo stwierdzić
(...), że oskarżony wprowadził ją w błąd co do zgodności tych dokumentów
z rzeczywistością”, a w efekcie, iż „nie wiedziała ona o tym, że sporządza
fałszywe raporty”. Przyjęto również, że „sfałszowanie podpisów oskarżone-
go na przedmiotowych raportach (przez Marię C., za aprobatą oskarżone-
go – dopisek SN) nie ma o tyle znaczenia (...), że musiał on mieć świado-
mość, iż sporządzane przez Marię C. raporty są nierzetelne i że – zapewne
– godził się na to, by mimo tego były przedkładane w ZUS”.
W świetle powyższych, przytaczanych z uzasadnienia zaskarżonego
wyroku konstatacji, za zupełnie niezrozumiałe – bo pozostające z nimi w
oczywistej sprzeczności – należy uznać te oceny Sądu Okręgowego, w któ-
rych jednocześnie stwierdził, że skoro oskarżony raportów sporządzanych
przez Marię C. osobiście nie podpisywał, to „nie miał pełnej kontroli nad
treścią tych raportów, i to pomimo tego, że były one sporządzane na pod-
stawie dokumentów, które dostarczał jej oskarżony”. Wszak ustalone fakty i
ich przytaczana ocena Sądu wykazują – jak trafnie zauważa autor kasacji –
przeciwieństwo tej tezy, świadczące wprost, iż „raporty zostały sporządzo-
ne w sposób określony przez oskarżonego, za jego zgodą były na nich
podrabiane jego podpisy i zgodnie z jego wolą w takiej postaci zostały
przedłożone w ZUS”. Taką samą dowolnością, w kontekście własnych
ocen Sądu Okręgowego, razi wyrażony jednocześnie przez ten Sąd po-
gląd, że z faktu, iż oskarżony osobiście nie podpisywał deklaracji, miałyby
9
wynikać wątpliwości co do tego, że wiedział on, iż raporty te zostały przed-
łożone w ZUS. Już sama niestanowcza dywagacja Sądu, towarzysząca
wyrażonej w tym miejscu wątpliwości, a mianowicie, że istnienie po stronie
oskarżonego tej świadomości „jest wielce prawdopodobne, zważywszy na
to, iż musiał on zdawać sobie sprawę z obowiązku składania takich doku-
mentów w ZUS”, świadczy o braku konsekwencji w rozumowaniu Sądu. W
nie innym przecież celu, jak uznał Sąd jednocześnie, oskarżony dostarczał
Marii C. nierzetelne dokumenty, na podstawie których sporządzała raporty,
w nie innym też celu oskarżony wyraził zgodę na podpisywanie przez nią
raportów jego nazwiskiem, jako pracodawcy, takie wreszcie „zlecenie”
(sporządzenia i wysłania dokumentów do ZUS), jak sam Sąd to ustalił,
otrzymała ona od oskarżonego. O ile zatem w uzasadnieniu skargi kasa-
cyjnej podkreśla się trafność przytaczanych na wstępie ustaleń i ocen Sądu
Okręgowego co do zamiaru i sposobu działania oskarżonego, podważa
zaś inne konstatacje, które z tymi ocenami pozostają w logicznej sprzecz-
ności, o tyle tak ujęte wywody należało traktować (art. 118 § 1 k.p.k. w zw.
z art. 518 k.p.k.) jako, niesformułowany wprost w tzw. petitum kasacji, za-
rzut rażącej obrazy art. 7 k.p.k. i zarzutowi temu przyznać rację. Jednocze-
śnie zaś wolno stwierdzić, że ostatecznie z rozważań Sądu Okręgowego
wynika, iż oskarżony, jako osoba uprawniona i zobowiązana do wystawie-
nia dokumentu w postaci raportu imiennego ZUS RSA, miał zarówno świa-
domość poświadczenia nieprawdy co do, mających znaczenie prawne, da-
nych uwidocznionych w tych dokumentach, jak i wolę sporządzenia i przed-
łożenia w tej instytucji takich, poświadczających nieprawdziwą treść doku-
mentów, a do realizacji tego zamiaru doszło przez „zlecenie”, czy „dopro-
wadzenie” do wystawienia tych dokumentów (o określonej treści) przez in-
ną osobę, nie dysponującą uprawnieniem do ich wystawienia.
Zestawienie przytaczanych faktów z kolejnymi znamionami przestęp-
stwa określonego w art. 271 § 1 k.k., przytoczonymi na wyżej, a następnie
10
z treścią wywodów prezentowanych w motywach zaskarżonego wyroku
przekonuje, że wnioski końcowe Sądu, odrzucające możliwość zakwalifi-
kowania zachowania oskarżonego jako wskazany typ czynu zabronionego,
miały w istocie swoje źródło w ocenie sposobu realizacji czynności spraw-
czej, wypełniającej znamię poświadczenia nieprawdy, przez określony tym
przepisem podmiot. Trudności w ocenie prawnej dotyczyły bowiem w isto-
cie faktu, że oskarżony, jako osoba uprawniona do wystawienia dokumen-
tu, ani nie wytworzył omawianych raportów w całości lub w części, ani też
ich nie podpisał (i nie przedłożył w ZUS), oraz ustalenia, że z kolei osoba,
która w sensie fizycznym dokumenty te sporządziła i przedłożyła, nie dys-
ponowała owym uprawnieniem do wystawienia dokumentu. Biorąc pod
uwagę tylko te okoliczności, Sąd Okręgowy potwierdził stanowisko sądu
pierwszej instancji wykluczające możliwość uznania, że oskarżony zreali-
zował znamiona przestępstwa z art. 271 § 1 k.k., przy czym dodatkowo
stwierdził, iż w takiej sytuacji można by jedynie rozważać możliwość nieu-
dolnego usiłowania popełnienia tego przestępstwa, czego dokładnie nie
wyjaśnił.
Stanowiska tego nie sposób zaakceptować. Wydaje się, że rozumo-
wanie Sądu Okręgowego przybrało postać „błędnego koła”, w którym do-
datkowych komplikacji dostarczyło Sądowi przyjęte założenie, iż między
oskarżonym a osobą, która sporządziła dokumenty i przedłożyła je w ZUS,
nie istniało porozumienie co do poświadczenia w tych dokumentach nie-
prawdy. W myśl tego rozumowania, żadna z tych osób nie ponosi odpo-
wiedzialności: oskarżony – bo „własnoręcznie” nie poświadczył w doku-
mencie nieprawdy, zaś osoba, która to uczyniła – bo nie miała uprawnień
do wystawienia dokumentu i jednocześnie nie miała świadomości, że w
ogóle podaje okoliczności nieodpowiadające rzeczywistości. Tymczasem
rozumowanie takie dotknięte jest wadą o tyle, że pomija, z jednej strony,
zasady indywidualizacji odpowiedzialności karnej stanowiące o odrębnej i
11
niezależnej ocenie podstaw odpowiedzialności każdego ze współdziałają-
cych, uwidocznione w art. 20 i 21 k.k. (w tym, w zakresie odpowiedzialności
za przestępstwa indywidualne właściwe), z drugiej zaś, konstrukcje zjawi-
skowych form przestępstwa, a przede wszystkim te sprawcze postaci
współdziałania (art. 18 § 1 k.k.), z których istoty wynika, iż warunku odpo-
wiedzialności za określony typ przestępstwa nie stanowi to, by sprawca
osobiście zrealizował jego znamiona. Do rozważenia zachowania oskarżo-
nego w tym właśnie aspekcie w sposób oczywisty obligowały Sąd przyjęte
ustalenia, w myśl których oskarżony miał „zlecić” sporządzanie i przedkła-
danie w ZUS omawianych dokumentów innej osobie (wykonującej „w jego
interesie” czynności związane z księgowością jego firmy) oraz miał, w spo-
sób wcześniej opisany, „spowodować”, „doprowadzić” do wystawienia
przez tę osobę wskazanych w akcie oskarżenia dokumentów o określonej,
nieprawdziwej treści, poświadczonej jego podrobionym podpisem. Już na
pierwszy rzut oka zatem widać, że tak opisane czynności wykonawcze,
podjęte przez oskarżonego w odniesieniu do, określonego w oskarżeniu,
przedmiotu przestępstwa z art. 271 § 1 k.k., o ile nie wskazywały na oskar-
żonego jako na sprawcę bezpośredniego, to mogły wskazywać na wyko-
rzystanie przez niego modus operandi charakterystycznego dla kierowania
wypełnieniem znamion czynu zabronionego przez inną osobę (sprawcę
bezpośredniego), lub (oraz) dla wydania polecenia wykonania czynu tej
(pozostającej w stosunku zależności) osobie, a co za tym idzie, na możli-
wość przyjęcia jego odpowiedzialności na płaszczyźnie art. 271 § 1 k.k.
W tej sytuacji nie można było pominąć, że istota sprawstwa kierowni-
czego sprowadza się – z omawianego punktu widzenia – do sterowania
zachowaniem innej osoby, a sprawca kierowniczy, jak to ujęto w literaturze
(K. Buchała, A. Zoll: Kodeks karny. Część Ogólna, Kraków 1998 r., s. 178,
s. 177), „czerpie swój sens z dokonania czynu zabronionego przez bezpo-
średniego wykonawcę” i bywa, że wprost posługuje się tą osobą jako na-
12
rzędziem w dokonaniu przestępstwa. Określa więc cel i sposób zachowa-
nia tej osoby w realizacji czynu zabronionego, decyduje też o rozpoczęciu
jego wykonania, o ewentualnej zmianie sposobu jego urzeczywistnienia lub
nawet o przerwaniu podjętych czynności. Z kolei istota sprawstwa poleca-
jącego tkwi w tym, że jakkolwiek sprawca ten nie steruje zachowaniem
bezpośredniego wykonawcy czynu zabronionego w trakcie jego realizacji,
to w stanowczej formie poleca mu (nakazuje, obciąża go obowiązkiem, zle-
ca) jego zrealizowanie, przy czym wykonawca tego czynu, w odróżnieniu
od osoby nakłanianej do popełnienia czynu zabronionego przez podżega-
cza, pozostaje od polecającego w stosunku zależności, wynikającej z kon-
kretnego, choćby nie mającego formalnego charakteru, układu sytuacyjne-
go, który wywołuje między tymi osobami relacje o tej właśnie postaci. Cho-
dzi więc o rodzaj podporządkowania, podległości (nie tylko służbowej), czy
szczególnego położenia osoby, wobec której sprawca kieruje polecenie,
jaka to sytuacja powoduje, że wykonanie tego polecenia jawi się tej osobie
jako konieczność, z kolei z odmową wiąże ona negatywne skutki, jak np.
utratę środków utrzymania, dachu nad głową, możliwości uczenia się, pra-
cy, utratę zdrowia, wykonanie groźby.
Jednocześnie w kontekście wspomnianych zasad indywidualizacji
odpowiedzialności należało w sprawie uwzględnić (art. 20, art. 21 § 1 k.k.),
że okoliczności wyłączające odpowiedzialność karną bezpośredniego wy-
konawcy czynu (jak choćby brak możliwości przypisania mu winy) nie sta-
nowią przeszkody do przyjęcia takiej odpowiedzialności po stronie sprawcy
kierowniczego i sprawcy polecającego. Z tego punktu widzenia bez zna-
czenia więc pozostaje fakt, że sprawca kieruje wykonaniem czynu zabro-
nionego, przykładowo, przez nieletniego, osobę niepoczytalną, czy nie ma-
jącą świadomości i woli popełnienia przestępstwa. Należało też mieć na
uwadze, że kierujący i polecający, który nosi wymaganą ustawowo cechę
warunkującą odpowiedzialność karną, odpowiada za przestępstwo indywi-
13
dualne na zasadach ogólnych, a więc skoro w niniejszej sprawie to oskar-
żony był osobą uprawnioną do wystawienia dokumentu, jak wymaga art.
271 § 1 k.k., to dla przyjęcia jego odpowiedzialności za sprawstwo kierow-
nicze lub polecające tego przestępstwa, nie miało znaczenia, iż przytacza-
na okoliczność podmiotowa nie dotyczyła bezpośredniego wykonawcy czy-
nu.
Rzecz jasna, ostateczne wnioskowanie, czy i która (obie) z opisywa-
nych form sprawstwa (ewentualnie innych form przestępnego współdziała-
nia), może wchodzić w grę, powinno być poprzedzone szczegółowym roz-
ważeniem wszelkich okoliczności faktycznych sprawy: od stwierdzenia
choćby, czy między oskarżonym a Marią C., i w jakim zakresie, istniało
przestępne porozumienie i wola współdziałania, poprzez prześledzenie
procesu decyzji wpływających na podjęcie i realizację kolejnych czynności
sprawczych poświadczania nieprawdy w danych przedkładanych instytucji
ubezpieczeniowej, do oceny formy skłonienia Marii C. do sporządzenia i
przedstawienia dokumentów dla ZUS oraz tego, czy między wymienionymi
osobami istniał stosunek zależności, a jeśli tak, to na jakich okoliczno-
ściach faktycznych się opierał. Skarżący ma jednak rację, zarzucając w
pkt. 3. kasacji, że w zaskarżonym orzeczeniu doszło do obrazy prawa ma-
terialnego „wskutek uznania, iż fakt sporządzenia raportów imiennych ZUS
RSA nie przez oskarżonego, lecz przez inną osobę, ale na jego prośbę i w
sposób przez niego określony, nie pozwala na przyjęcie, iż to oskarżony
był wystawcą tych dokumentów” – z tym tylko, że zupełnie niezasadnie
wskazał, jako naruszony, nie tylko art. 271 § 1 k.k., ale również art. 13 § 1
k.k. Bez wątpienia, w eksponowanych dotychczas okolicznościach, nie mo-
że być mowy o samym tylko usiłowaniu popełnienia przestępstwa przez
oskarżonego już choćby z tego powodu, że bezpośredni wykonawca czynu
zabronionego w całości wypełnił jego znamiona.
14
Jak wynika z nie do końca przejrzystego wywodu motywacyjnego,
Sąd Okręgowy stwierdził brak tożsamości czynów zarzuconego oskarżo-
nemu i będącego przedmiotem rozważań w związku z treścią apelacji
oskarżyciela posiłkowego, uznając, że zachowania oskarżonego, opisane
w akcie oskarżenia (co Sąd ujął jako sporządzenie nierzetelnych dokumen-
tów) i ustalone przez Sąd Rejonowy (spowodowanie ich sporządzenia), są
różne – nade wszystko ze względu na odmienny charakter porównywanych
czynności wykonawczych, a dalej inny, niż wskazany w zarzutach, czas i
miejsce przedłożenia przedmiotowych raportów. Z tych powodów stwier-
dził, że przypisanie oskarżonemu przestępstwa kwalifikowanego z art. 219
k.k. (a także z art. 271 § 1 k.k. – po ustaleniu, że czynności sprawcze tego
przestępstwa wykonała inna osoba) stanowiłoby wyjście poza granice
oskarżenia. Ta właśnie ocena legła u podstaw wyroku utrzymującego w
mocy orzeczenie uniewinniające Józefa S. od popełnienia zarzucanych mu
czynów.
W związku z tym należy podzielić zasadność zarzutu z pkt. 2. kasa-
cji, w którym wskazuje się na rażące naruszenie przez Sąd Okręgowy art.
14 k.p.k. Autor skargi celnie zauważa, że Sąd ten zignorował przede
wszystkim powinność określenia ram historycznych zdarzenia będącego
przedmiotem procesu, co było warunkiem dokonania prawidłowej oceny,
czy ustalone w toku przewodu sądowego, zmodyfikowane zachowanie
oskarżonego mieści się w tych ramach. Trafnie bowiem skarżący podnosi,
przywołując utrwalone stanowisko Sądu Najwyższego, że granice oskarże-
nia, które określają niepodlegający zmianie przedmiot procesu, wyznaczają
właśnie ramy historycznego zdarzenia opisanego w zarzucie aktu oskarże-
nia, zaś wyjście poza te granice oznacza w istocie wyjście poza podstawy
faktyczne tego zdarzenia a nie poza wskazaną przez oskarżyciela podsta-
wę prawną odpowiedzialności karnej. Trzeba też dodać, że orzekający sąd
nie jest również związany opisem poszczególnych elementów zarzuconego
15
czynu, jak choćby określeniem czasu ustalanego zachowania, wielkości
wynikłej zeń szkody, czy powstałych skutków, o ile modyfikacje te pozosta-
ją w ramach tego samego zdarzenia faktycznego (zob. postanowienie Są-
du Najwyższego z dnia 12 stycznia 2006 r., II KK 96/05, LEX nr 172202 i
cytowane tam inne orzeczenia). Jeśli też – jak precyzyjnie wskazano w wy-
roku Sądu Najwyższego z dnia 20 września 2002 r. (V KKN 112/01, Lex nr
55225) – sąd orzekający inaczej niż oskarżyciel postrzega zakres i prze-
słanki odpowiedzialności karnej oskarżonego za popełnienie zarzuconego
mu czynu, to oczywiste jest, że pociągnie to konieczność zastosowania
odmiennej kwalifikacji prawnej czynu przypisanego, co zwykle łączy się
również z odmiennym określeniem czynności wykonawczej przestępstwa.
Takie zaś postąpienie nie narusza granic orzekania w ramach wymaganej
tożsamości czynu zarzuconego i przypisanego.
Rozważając w niniejszej sprawie przedmiot skargi publicznej,
zwłaszcza we wskazanym wyżej aspekcie, należało więc uwzględnić, że
istota zarzuconego oskarżonemu w każdym z zarzutów zachowania – opi-
sanego jako sporządzenie i przedłożenie Zakładowi Ubezpieczeń Społecz-
nych miesięcznych raportów imiennych RSA – sprowadzała się do (świa-
domego) wystawienia, właśnie dla tej instytucji ubezpieczeniowej, doku-
mentu, który zawierał nieprawdziwe informacje co do przerw w świadczeniu
pracy przez pracownika Edwarda L. w miesiącu (z reguły) poprzedzającym
datę wystawienia każdego z raportów, przy wskazaniu, że oskarżony dzia-
łał jako właściciel firmy zatrudniającej tego pracownika.
W tym świetle nie sposób zrozumieć powody, dla których Sąd orze-
kający miałby nie mieć, w trakcie niniejszego procesu, możliwości rozwa-
żenia odpowiedzialności oskarżonego także na płaszczyźnie art. 219 k.k.,
który penalizuje zachowanie polegające m.in. na zgłoszeniu przez zobo-
wiązany podmiot, z naruszeniem przepisów prawa o ubezpieczeniach spo-
łecznych, nieprawdziwych danych mających wpływ m.in. na wysokość
16
świadczeń z ubezpieczenia. Wszak podstawy faktyczne oskarżenia obej-
mowały okoliczności mające znaczenie nie tylko z punktu widzenia (omó-
wionych wcześniej) znamion przestępstwa określonego w art. 271 § 1 k.k.
Jako przedmiot czynności wykonawczej wskazano przecież także, zawarte
w omawianym dokumencie – raporcie miesięcznym, dane dotyczące wy-
konywania pracy przez pracownika (objętego systemem ubezpieczenia Za-
kładu Ubezpieczeń Społecznych) i podano przy tym wprost, że przestępne
zachowanie polegało również na przedłożeniu (a więc na zgłoszeniu) tych
nieprawdziwych danych wymienionej instytucji. Skoro więc obowiązkiem
sądu orzekającego było ustalenie, czy okoliczności, co do których oskarżo-
ny miał poświadczyć nieprawdę w wystawionym dokumencie miały, i jakie,
znaczenie prawne, to nie sposób uznać, by poza granice skargi miało wy-
kraczać ustalenie, że opisane w skardze, zgłaszane dane były istotne o ty-
le, iż miały wpływ na wysokość konkretnych świadczeń społecznych, a co
za tym idzie, że ich zgłoszenie w nieprawdziwej postaci godziło nie tylko w
wiarygodność dotyczącego ich dokumentu, ale również w prawo pracowni-
cze. Nadmienić tylko można na marginesie, że wydaje się, iż Sąd milcząco
przyjął takie założenia, skoro nie tylko uznał status Edwarda L. jako po-
krzywdzonego, ale przede wszystkim – uwzględniając podstawy faktyczne
skargi – przyjął za niesporne, że okoliczności (dane) podawane w deklara-
cjach kierowanych do ZUS miały znaczenie prawne, jak również, że
uprawnienie oskarżonego do wystawienia dokumentu wynikało z faktu, iż
był on pracodawcą obowiązanym do składania owych deklaracji w tej insty-
tucji. Podsumowując, stwierdzić trzeba, że nie było przeszkód prawnych do
oceny zachowania oskarżonego zarówno na płaszczyźnie art. 271 § 1, jak i
art. 219 k.k., przy czym trzeba wreszcie na koniec podkreślić, iż nie spo-
sób przyjąć, że orzekający sąd, badając zakres i przesłanki odpowiedzial-
ności karnej oskarżonego za popełnienie każdego z zarzuconych mu czy-
nów, nie miał możliwości ustalenia – nie wykraczając poza podstawy fak-
17
tyczne tych zdarzeń – że oskarżony w realizacji zarzuconego czynu nie
działał sam (jako sprawca pojedynczy), lecz że współdziałał z inną osobą,
a w konsekwencji ustalenia formy tego współdziałania i, co za tym idzie,
wskazania odpowiadającej mu czynności czasownikowej oraz (w razie ta-
kiej konieczności) sprecyzowania czasu jej wykonania.
Nie ulega wątpliwości, że wskazane powyżej rażące naruszenia pra-
wa materialnego i procesowego mogły mieć istotny wpływ na treść zaskar-
żonego kasacją wyroku Sądu Okręgowego, a w zakresie obrazy przepisów
prawa materialnego – także na treść wyroku Sądu Rejonowego. Ich unik-
nięcie mogłoby bowiem doprowadzić do przeprowadzenia rozważań nie-
zbędnych z punktu widzenia oceny odpowiedzialności karnej oskarżonego
Józefa S. w zakresie stawianych mu w akcie oskarżenia zarzutów, a w
konsekwencji do odmiennego rozstrzygnięcia sprawy. Z tych zatem powo-
dów Sąd Najwyższy uchylił oba te orzeczenia i sprawę przekazał do po-
nownego rozpoznania sądowi pierwszej instancji.
Rozpoznając sprawę ponownie, Sąd Rejonowy uwzględni przedsta-
wione w niniejszym wywodzie rozważania prawne i w ich świetle przepro-
wadzi ocenę jej okoliczności faktycznych, a w razie potrzeby dokona także
uzupełniających, niezbędnych dla rozstrzygnięcia ustaleń. Sąd powinien
przy tym także baczyć na fakt, że poszczególne zachowania oskarżonego
zostały w akcie oskarżenia ujęte jako odrębne (podobne, popełnione w
krótkich odstępach czasu) przestępstwa, co oznacza konieczność prze-
prowadzenia ich karno-materialnej analizy z osobna. Jedna z konsekwencji
przyjęcia tej płaszczyzny rozważań objawia się w tym, że prawna ocena
każdego z tych zachowań może prowadzić także do konieczności rozwa-
żenia kwestii ewentualnego przedawnienia karalności poszczególnych
przestępstw. Rzecz jasna, przeprowadzenie takich rozważań będzie jednak
możliwe tylko w sytuacji (zob. m.in. postanowienie Sądu Najwyższego z
dnia 3 kwietnia 2002 r., V KKN 484/00.Lex 53336), gdy Sąd stwierdzi, iż w
18
ogóle istnieją podstawy do pociągnięcia oskarżonego do odpowiedzialno-
ści.