Pełny tekst orzeczenia

UCHWAŁA Z DNIA 26 KWIETNIA 2007 R.
I KZP 9/07
W wypadku, gdy materiał dowodowy, na podstawie którego orzeczo-
no w przedmiocie odpowiedzialności karnej jednego ze sprawców czynu,
miałby stanowić podstawę dowodową orzeczenia w przedmiocie odpowie-
dzialności karnej także i innego współsprawcy (podżegacza lub pomocnika)
tego samego czynu, sędzia, który dokonał oceny dowodów w odniesieniu
do jednej z tych osób, powinien być wyłączony od udziału w sprawie doty-
czącej pozostałych, z uwagi na istnienie okoliczności, która „mogłaby wy-
wołać uzasadnioną wątpliwość co do jego bezstronności” w rozumieniu art.
41 § 1 k.p.k.
Przewodniczący: sędzia SN S. Zabłocki (sprawozdawca).
Sędziowie SN: L. Misiurkiewicz, J. Sobczak.
Prokurator Prokuratury Krajowej: A. Herzog.
Sąd Najwyższy w sprawie Jolanty R., po rozpoznaniu, przekazanego
na podstawie art. 441 § 1 k.p.k., przez Sąd Okręgowy w P., postanowie-
niem z dnia 1 lutego 2007 r., zagadnienia prawnego wymagającego za-
sadniczej wykładni ustawy:
„Czy udział sędziego w rozpoznawaniu sprawy współsprawcy, przy zaist-
nieniu w sprawie okoliczności wskazanych w treści art. 34 § 3 k.p.k., z
uwagi na złożenie przez niego (współsprawcę) wniosku w trybie art. 387 §
1 k.p.k., stanowi okoliczność wywołującą uzasadnioną wątpliwość co do
bezstronności sędziego – art. 41 § 1 k.p.k. i konieczność wyłączenia tego
2
sędziego od prowadzenia później rozpatrywanych spraw osób, które nie
złożyły wniosku o wydanie wyroku skazującego?”
u c h w a l i ł udzielić odpowiedzi jak wyżej.
U Z A S A D N I E N I E
Przedstawione przez Sąd Okręgowy w P. zagadnienie prawne po-
wstało w następującej konfiguracji procesowej.
We wniesionym do Sądu Rejonowego w P. akcie oskarżenia, Konra-
dowi B. zarzucono między innymi to, że w okresie od dnia 27 kwietnia 2000
r. do dnia 14 czerwca 2001 r. w P., będąc handlowcem w dziale sprzedaży
samochodów, wspólnie i w porozumieniu z księgową Jolantą R. dokonał
przywłaszczenia pieniędzy:
- w okresie od dnia 27 kwietnia 2000 r. do dnia 31 stycznia 2001 r. kwoty
3 000,00 zł, przeznaczonej do wypłaty jako rozliczenie faktury wysta-
wionej na nazwisko Bożena K.,
- w okresie od dnia 18 lipca 2000 r. do dnia 30 września 2001 r. kwoty
517,00 zł, pochodzącej z wpłaty dokonanej dla Przemysława K. jako na-
leżność za fakturę,
- w okresie od dnia 23 października 2000 r. do dnia 2 lutego 2001 r. kwoty
49 391,82 zł, pochodzącej z wpłaty dokonanej przez Wojciecha W. i Ma-
rioli G. jako należność za fakturę,
- w okresie od dnia 22 listopada 2000 r. do dnia 14 czerwca 2001 r. kwoty
4 000,00 zł, przeznaczonej do wypłaty jako rozliczenie faktur wystawio-
nych na firmę T.,
3
- w okresie od dnia 1 grudnia 2000 r. do dnia 1 stycznia 2001 r. kwoty
67 000,00 zł, pochodzącej z wpłaty dokonanej przez Ryszarda R. jako
należność za fakturę,
- w okresie od dnia 18 grudnia 2000 r. do dnia 31 maja 2001 r. kwoty
29 999,99 zł, pochodzącej z wpłaty dokonanej przez Zbigniewa R. jako
należność za fakturę,
powodując straty w kwocie 153 908,81 zł na szkodę firmy „R.” spółka z o.o.
z siedzibą w P., a następnie w celu ukrycia niedoboru w sposób nierzetelny
prowadził księgowość spółki, tj. o czyn z art. 284 § 2 k.k. i art. 303 § 1 i § 2
k.k. w zw. z art. 294 § 1 k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k. w zw. z art. 12 k.k.
Jolanta R. została zaś oskarżona o to, że w okresie od dnia 27 kwiet-
nia 2000 r. do dnia 14 czerwca 2001 r. w P., pełniąc funkcję księgowej w
dziale sprzedaży samochodów, wspólnie i w porozumieniu z Konradem B.
dokonała przywłaszczenia pieniędzy:
- w okresie od dnia 27 kwietnia 2000 r. do dnia 31 stycznia 2001 r. kwoty
3 000,00 zł, przeznaczonej do wypłaty jako rozliczenie faktury wysta-
wionej na nazwisko Bożena K.,
- w okresie od dnia 18 lipca 2000 r. do dnia 30 września 2001 r. kwoty
517,00 zł, pochodzącej z wpłaty dokonanej dla Przemysława K. jako na-
leżność za fakturę,
- w okresie od dnia 23 października 2000 r. do dnia 2 lutego 2001 r. kwoty
49 391,82 zł, pochodzącej z wpłaty dokonanej przez Wojciecha W. i Ma-
rioli G. jako należność za fakturę,
- w okresie od dnia 22 listopada 2000 r. do dnia 14 czerwca 2001 r. kwoty
4 000,00 zł, przeznaczonej do wypłaty jako rozliczenie faktur wystawio-
nych na firmę T.,
- w okresie od dnia 1 grudnia 2000 r. do dnia 1 stycznia 2001 r. kwoty
67 000,00 zł, pochodzącej z wpłaty dokonanej przez Ryszarda R. jako
należność za fakturę,
4
- w okresie od dnia 18 grudnia 2000 r. do dnia 31 maja 2001 r. kwoty
29 999,99 zł, pochodzącej z wpłaty dokonanej przez Zbigniewa R. jako
należność za fakturę,
powodując straty w kwocie 153 908,81 zł na szkodę firmy „R.” spółka z o.o.
z siedzibą w P., a następnie w celu ukrycia niedoboru w sposób nierzetelny
prowadziła księgowość spółki, tj. o czyn z art. 284 § 2 k.k. i art. 303 § 1 i §
2 k.k. w zw. z art. 294 § 1 k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k. w zw. z art. 12 k.k.
Na rozprawie w dniu 2 lutego 2006 r. przed Sądem Rejonowym w P.
obrońca Konrada B. złożył wniosek o dobrowolne poddanie się karze w
trybie art. 387 k.p.k. Sprawa tego oskarżonego została przez Sąd Rejono-
wy wyłączona do odrębnego prowadzenia i rozpoznania, po czym Sąd ten
wyrokiem z dnia 9 lutego 2006 r., uznał oskarżonego Konrada B. za win-
nego między innymi tego, że w okresie od dnia 27 kwietnia 2000 r. do
grudnia 2001 r. w P., będąc zatrudnionym jako handlowiec w firmie „R.”
spółka z o.o. z siedzibą w P. wspólnie i w porozumieniu z ustaloną osobą w
krótkich odstępach czasu, w wykonaniu z góry powziętego zamiaru, przy-
właszczył powierzone mu pieniądze w kwocie 1 021 608,92 zł, pochodzące
z wpłat dokonywanych przez klientów w sposób opisany wyżej, a następnie
w celu ukrycia niedoboru w sposób nierzetelny prowadził dokumentację
księgową spółki, czym działał na szkodę spółki, tj. za winnego popełnienia
przestępstwa określonego w art. art. 284 § 2 k.k. w zw. z art. 294 § 1 k.k. i
art. 303§ 1 i 2 k.k. w zw. z art. 11 § 1 k.k. w zw. z art. 12 k.k., i za to na
podstawie art. 294 § 1 k.k. w zw. z art. 11 § 3 k.k. wymierzył mu stosowną
karę. Orzeczenie to uprawomocniło się bez postępowania odwoławczego.
Następnie Sąd Rejonowy w P., procedując w tym samym składzie,
przystąpił do rozpoznawania sprawy drugiej z oskarżonych osób i wyro-
kiem z dnia 13 lipca 2006 r., uznał Jolantę R. za winną tego, że w okresie
od dnia 27 kwietnia 2000 r. do grudnia 2001 r. w P., będąc zatrudnioną w
firmie „ R.” spółka z o.o. z siedzibą w P. jako księgowa, wbrew szczegól-
5
nemu obowiązkowi niedopuszczenia do popełnienia czynu zabronionego,
nie informując zarządu spółki o niewłaściwym rozliczaniu sprzedaży samo-
chodów, pomogła zatrudnionemu w dziale sprzedaży samochodów Konra-
dowi B. w dokonaniu przywłaszczenia pieniędzy, powodując przywłaszcze-
nie przez tegoż Konrada B. kwoty 1 021 608,92 zł na szkodę firmy „R.”
spółka z o.o. z siedzibą w P., a następnie w celu ukrycia niedoboru w spo-
sób nierzetelny prowadziła dokumentację księgową spółki, tj. za winną po-
pełnienia przestępstwa określonego w art. 18 § 3 k.k. w zw. z art. 284 § 2
k.k. w zw. z art. 294 § 1 k.k. i art. 303§ 1 i 2 k.k. w zw. z art. 11 § 1 k.k. w
zw. z art. 12 k.k., i za to na podstawie art. 19 § 1 k.k. w zw. z art. 284 § 2
k.k. w zw. z art. 294 § 1 k.k. w zw. z art. 11 § 3 k.k. wymierzył jej stosowną
karę.
W apelacji wniesionej od tego wyroku obrońca oskarżonej Jolanty R.
zarzucił między innymi obrazę przepisu art. 5 § 1 k.p.k., przez naruszenie
zasady domniemania niewinności, a uzasadniając ten zarzut podniósł, że
już w opisie czynu zarzucanego oskarżonemu Konradowi B. wskazano, iż
działał on wspólnie i w porozumieniu z oskarżoną Jolantą R., a następnie
oskarżony ten został skazany za zarzucane mu przestępstwo, z tą jedynie
zmianą, że działał wspólnie i w porozumieniu z „inną ustaloną osobą”. Tym
niemniej, na podstawie aktu oskarżenia i akt sprawy niewątpliwym, zda-
niem obrońcy, było to, że tą inną ustaloną osobą mogła być tylko Jolanta
R. W konsekwencji, zdaniem obrońcy, sędzia, który wyrokował w sprawie
Konrada B. wyrobił sobie określony pogląd na sprawę przeciwko oskarżo-
nej Jolancie R., wyrażając go w formie orzeczenia, a następnie prowadził
dalej sprawę przeciwko Jolancie R., nie bacząc na to, że wcześniej prze-
sądził o jej winie.
Motywując przyczyny sformułowania pytania prawnego, przedstawio-
nego w części dyspozytywnej niniejszej uchwały, Sąd Okręgowy w P. za-
znaczył, że wprawdzie znane jest mu stanowisko Sądu Najwyższego, wy-
6
rażone w wyroku z dnia 29 sierpnia 2006 r., V KK 107/05 (OSNKW 2006, z.
10, poz. 96), niemniej lektura uzasadnienia tego orzeczenia nie rozwiała
wszystkich powstałych wątpliwości, tym bardziej, że – zdaniem Sądu Od-
woławczego – w żadnym z dotychczas publikowanych judykatów Sąd Naj-
wyższy „..nie zajął tak radykalnego stanowiska”. Następnie Sąd ten wska-
zał, że w obowiązującym stanie prawnym wyłączenie na podstawie art. 34
§ 3 k.p.k. do odrębnego rozpoznania sprawy dotyczącej współsprawców
tego samego czynu nastąpić może nie tylko na podstawie art. 387 k.p.k.,
ale także w wypadku postępowania toczącego się w trybie art. 335 k.p.k.
oraz wystąpienia przeszkód, o których mowa w art. 22 § 1 k.p.k., a co wię-
cej, sytuacja taka może dotyczyć nie tylko współsprawców, ale także pod-
żegaczy i pomocników. Zwrócił także uwagę na to, że wyłączenie spraw
takich osób do odrębnego postępowania może nastąpić już w trakcie po-
stępowania przygotowawczego, a wówczas sprawy osób związanych pod-
miotowo i przedmiotowo wpływają do sądu co prawda z odrębnymi aktami
oskarżenia, ale i w tym wypadku powstaje pytanie, czy mogą być rozpo-
znawane przez sąd, w którego skład wchodzą ci sami sędziowie. Uwzględ-
niając całokształt powyższych uwarunkowań, sąd odwoławczy zasygnali-
zował obawę, że „konieczność powszechnego stosowania treści art. 41 § 1
k.p.k. w wypadkach omawianych powyżej, stworzy w większości sądów
trudności kadrowe i naruszenie zasady wyrażonej w treści art. 351 § 1
k.p.k.”.
Oprócz eksponowania, na pierwszym planie, owych trudności o cha-
rakterze organizacyjnym, Sąd Okręgowy odwołał się także do wyrażonego
w piśmiennictwie (M. Siwek: Wyłączenie sędziego na wniosek w kodeksie
postępowania karnego, WPP 2002, nr 2, s. 57 i n.) poglądu, że „sytuacja,
gdy sędzia jest w składzie orzekającym w sprawie, w stosunku do którego
wcześniej sprawa została wyłączona do odrębnego postępowania, a wcze-
śniej brał udział w składzie orzekającym wobec pozostałych współoskarżo-
7
nych, jedynie pozornie może wskazywać na już wcześniej zajęte stanowi-
sko także co do obecnej strony”, albowiem sam fakt zmiany ról proceso-
wych determinuje odmienne kryteria oceny wyjaśnień lub zeznań i niewy-
kluczone jest pojawienie się w sprawie później rozpoznawanej nowych oko-
liczności czy dowodów, „które stawiają przedmiot osądu w innym świetle”.
Sąd odwoławczy porównał także układ procesowy, stanowiący kan-
wę pytania prawnego, do tego, w którym sędzia sądu odwoławczego roz-
poznaje sprawę powtórnie, po uchyleniu zaskarżonego wyroku i przekaza-
niu sprawy tego samego oskarżonego do ponownego rozpoznania, mimo
iż wyraził w uzasadnieniu orzeczenia, uchylającego np. wyrok uniewinnia-
jący, swoje stanowisko co do winy oskarżonego. Już w tym miejscu należy
zauważyć, że nie dostrzegł Sąd Okręgowy jednak tego, iż już od lat w pi-
śmiennictwie (zob. np. E. Skrętowicz: Iudex inhabilis i iudex suspectus w
polskim procesie karnym, Lublin 1994, s. 34-35, tegoż Autora: Podstawy
wyłączenia sędziego z mocy prawa w: Ann. Univ. Mariae Curie-
Skłodowska, sec. G, vol. XVI, 1969, s. 345-346; M. Jankowski: Instytucja
wyłączenia sędziego w polskim procesie karnym, NP 1986, nr 9, s. 67)
przedstawiane są postulaty uzupełnienia katalogu wyłączenia sędziego – i
to z mocy prawa – o wskazany właśnie powyżej układ procesowy, chyba że
pierwsze z orzeczeń uchylających wydane zostało z przyczyn czysto for-
malnych, bez wnikania przez sędziego w meritum sprawy (np. uchylenie
postanowienia o umorzeniu postępowania z powodu niestawiennictwa
oskarżyciela prywatnego, uchylenie orzeczenia z powodu stwierdzenia
bezwzględnej przyczyny odwoławczej). W praktyce zaś rzadko dochodzi do
wyznaczenia tej samej osoby do ponownego sądzenia sprawy w postępo-
waniu odwoławczym, jeśli uchylając poprzednie orzeczenie w sposób kla-
rowny ujawniła już swój pogląd na meritum sprawy, albowiem sędzia taki
traktowany jest, i słusznie, jako iudex suspectus.
8
Suponował także Sąd Okręgowy w P., że podzielenie poglądu wyra-
żonego przez Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 29 sierpnia 2006 r., V KK
107/05, „spowoduje (…) powstanie dodatkowej, quasi pozakodeksowej
„bezwzględnej przyczyny odwoławczej”, nieprzewidzianej bynajmniej przez
ustawodawcę, w okolicznościach nie wskazanych przecież w art. 40 § 1
k.p.k.”.
Z drugiej jednak strony, dostrzegł Sąd odwoławczy racje, dla których
wprowadzona została instytucja wyłączenia sędziego, wymieniając wśród
nich nie tylko gwarancję jego osobistej niezawisłości, ale także zasadę
obiektywizmu i gwarancję ochrony uczestników postępowania przed stron-
niczością sędziego. Ta dwa ostatnie względy próbował jednak, zaraz w na-
stępnym zdaniu, niejako zneutralizować stwierdzeniem, że „istnienie takiej
instytucji nie może prowadzić do absurdalnego uznania, że zawiera ona
domniemanie stronniczości sędziego” oraz, że „stwierdzenie istnienia oko-
liczności opisanych w art. 41 § 1 k.p.k. nie jest jednoznaczne z ustaleniem,
że rzeczywiście w konkretnej sprawie sędzia mógłby być stronniczy”.
W pisemnym stanowisku, prokurator Prokuratury Krajowej wniosko-
wał o odmowę podjęcia uchwały, wskazując, że analiza pytania prawnego,
przedstawionego przez Sąd Okręgowy w P., prowadzi do konkluzji, iż doty-
czy ono nie tyle potrzeby dokonania zasadniczej wykładni przepisu art. 41
§ 1 k.p.k., ile rozstrzygnięcia, jak należy postąpić w konkretnej sprawie.
Rozstrzygając przedstawione zagadnienie prawne, Sąd Najwyższy
rozważył następujące argumenty.
Gdyby zagadnienie ograniczyć wyłącznie do układu procesowego, w
związku z którym Sąd Okręgowy w P. przedstawił pytanie prawne, należa-
łoby podzielić pogląd Prokuratury Krajowej i odmówić podjęcia uchwały,
albowiem istotnie nie jest zadaniem Sądu Najwyższego, działającego na
podstawie art. 441 § 1 k.p.k., rozstrzyganie konkretnych „kazusów” oraz
udzielanie porad, jak należy postąpić w określonej sytuacji. Trzeba jednak
9
stwierdzić, że w rzeczywistości Sądowi odwoławczemu, przedstawiające-
mu zagadnienie, szło o rzecz istotniejszą, niż tylko rozwikłanie indywidual-
nej sytuacji procesowej, a mianowicie o to, jak należy rozumieć ustawowe
określenie „uzasadniona wątpliwość co do bezstronności” w kontekście ce-
lów instytucji wyłączenia sędziego i w nawiązaniu do wszystkich tych ukła-
dów, gdy temu samemu sędziemu przychodziłoby orzekać w przedmiocie
odpowiedzialności karnej sprawców (sensu largo) tego samego czynu, w
odrębnie toczących się procesach. Jeśli tak spojrzeć na przedstawione za-
gadnienie, to trudno zaprzeczyć, że od lat budzi ono wątpliwości w orzecz-
nictwie i w piśmiennictwie, zaś odmowa podjęcia uchwały mogłaby zostać
poczytana za uchylenie się od rozstrzygnięcia problemu ważkiego dla co-
dziennej praktyki sądów powszechnych. Dlatego też Sąd Najwyższy, mając
świadomość tego, że treść podjętej uchwały wykracza poza ramy układu
procesowego, na tle którego sformułowano pytanie prawne, zdecydował o
udzieleniu odpowiedzi w owej szerszej formule. Za taką decyzją przema-
wiało także to, iż nie sposób założyć, aby w praktyce w jednej i tej samej
sprawie wystąpiły jednocześnie wszystkie układy procesowe, o których bę-
dzie mowa w dalszej części uchwały, a wobec których należy przyjąć – i to
z przyczyn natury zasadniczej – jednolite rozwiązanie.
Kwestia wyłączenia sędziego, który brał udział w osądzeniu spraw-
ców przestępstwa, a następnie ma orzekać w sprawie przeciwko innemu
(innym) sprawcom tego samego czynu, którego (których) sprawę wyłączo-
no do odrębnego postępowania, była problemem kontrowersyjnym już na
gruncie stanu prawnego kształtowanego przez przepisy Kodeksu postępo-
wania karnego z 1928 r. i Kodeksu postępowania karnego z 1969 r. Obec-
nie zyskała ona tylko na znaczeniu, z uwagi na możliwość szerszego wy-
stępowania tego zagadnienia w związku z wprowadzonymi w kodeksie z
1997 r. możliwościami konsensualnego kończenia sprawy, na które to roz-
10
wiązanie, w sprawie o tzw. wieloosobowej konfiguracji, mogą przystać tylko
niektórzy spośród współsprawców.
Zarówno na gruncie kodeksu z 1928 r., jak i kodeksu z 1969 r., zwra-
cano uwagę na to, że zagadnienie to wiąże się z kwestią swoistego preju-
dykatu, powstającego w wyniku uznania za winnego (lub za niewinnego)
współsprawcy, którego sprawa wyłączona została do odrębnego postępo-
wania. W piśmiennictwie wysunięto nawet tezę, że taki wyrok „...mieści się
chyba formalnie w dyspozycji art. 4 § 2 k.p.k.” z 1969 r., czyli przepisu sta-
nowiącego odpowiednik obecnego art. 8 § 2 k.p.k. (zob. np. M. Jankowski:
Instytucja wyłączenia sędziego…, op. cit., s. 64 oraz tegoż autora: Wyłą-
czenie sędziego w polskiej procedurze karnej, Warszawa 1986, s. 29), a
więc, że stanowi on „prawomocne rozstrzygnięcie sądu kształtujące prawo
albo stosunek prawny” i jest zatem wiążący dla sądu karnego rozstrzygają-
cego następną w kolejności sprawę karną osób oskarżonych o ten sam
czyn. Takie ujęcie zagadnienia jest jednakże zdecydowanie wadliwe, albo-
wiem wyrok sądu karnego w części dotyczącej przypisania winy albo
stwierdzenia niewinności nie jest orzeczeniem kształtującym jakiekolwiek
prawo lub stosunek prawny. Gdyby przyjąć, że w omawianej sytuacji istot-
nie powstaje wiążący prejudykat, to rozpoznawanie sprawy wyłączonej do
odrębnego postępowania, której tok został uruchomiony w drugiej kolejno-
ści, stawałoby się fikcją, a zapadły w niej wyrok musiałby być z góry znany,
niezależnie od tego, czy w składzie sądzącym zasiadały osoby biorące
udział w wydaniu poprzedniego orzeczenia, czy też całkiem inne. Zatem,
należy z całą pewnością przyjąć, że rozstrzygając sprawę współsprawców,
wyłączoną do odrębnego postępowania, sąd nie jest związany poprzednim
rozstrzygnięciem, w jakimkolwiek składzie by nie orzekał, a ewentualnie
zaistniała ewidentna sprzeczność między obydwoma takimi wyrokami mo-
że jedynie spowodować (chociaż wcale nie musi) wniesienie nadzwyczaj-
nego środka zaskarżenia od jednego z nich.
11
Skoro problem nie sprowadza się do powstania wiążącego prejudy-
katu, należy jego rozwiązanie wiązać ze szczegółami natury bardziej zło-
żonej, mającymi swe związki z pojęciami bezstronności „subiektywnej” i
„obiektywnej” oraz z eliminacją sytuacji konfliktowych w sumieniu sędziego.
Ponieważ dla dalszych rozważań kluczowe znaczenie będzie miało przyję-
cie określonego rationis legis instytucji wyłączenia sędziego, zagadnienie
to należy omówić w pierwszej kolejności. W piśmiennictwie (zob. np. E.
Skrętowicz: Iudex inhabilis..., op. cit., s. 6) wskazuje się, że między możli-
wością wyłączenia sędziego a zasadą procesową obiektywizmu zachodzić
może relacja ujmowana w kategoriach bądź to zapewnienia „idealnej” bez-
stronności orzekania, bądź to stworzenia sytuacji, która „na zewnątrz” po-
strzegana będzie jako zapewniająca taką bezstronność, a tym samym
kształtować będzie zaufanie społeczne do bezstronności sądu.
Należy podzielić pogląd, że „idealna” bezstronność – rozumiana jako
wyeliminowanie z procesu myślowego podmiotu podejmującego określoną
decyzję procesową wszelkich elementów zewnętrznych, niezwiązanych
ściśle z materią sprawy – w ogóle nie jest możliwa (por. Z. Tobor, T. Pie-
trzykowski: Bezstronność jako pojęcie prawne w: Prawo a wartości. Księga
jubileuszowa profesora Józefa Nowackiego, Kraków 2003, s. 273). Po
pierwsze – każdy sędzia jest jednostką o odmiennych doświadczeniach
życiowych i cechach charakterologicznych, a system aksjologiczny każde-
go sędziego był kształtowany przez wiele lat przez wiele zróżnicowanych
czynników. Niezależnie od starań sędziego, aby odrzucić wszelkie emocje,
prywatne poglądy, zachować wzorową wręcz samodyscyplinę myślową i
przy rozstrzyganiu kierować się tylko materią zawartą w aktach, już choćby
tylko czynniki działające podświadomie mogą zachwiać ową „idealną” bez-
stronnością w orzekaniu. Po drugie – brak jest metod, które pozwalałyby na
skontrolowanie tak właśnie, a więc idealistycznie, pojmowanej sędziowskiej
bezstronności. Proces myślowy sędziego poddać można bowiem kontroli
12
tylko w takiej części, w jakiej zechce on ujawnić – w formie ekspresji słow-
nej, czy też na piśmie – w toku procesu albo przy sporządzaniu uzasadnie-
nia werdyktu, jakie w istocie argumenty decydowały o wydaniu określonego
rozstrzygnięcia. Zatem, skoro w ogóle nie można zapewnić stuprocentowej
bezstronności orzekania, tym samym również instytucja wyłączenia sę-
dziego nie może zagwarantować takiej bezstronności. W konsekwencji,
przepisy procedury, w tym także przepisy dotyczące wyłączenia sędziego,
są w stanie zabezpieczyć jedynie sytuację zmaksymalizowanej bezstron-
ności, a nie samą bezstronność. Jeszcze inaczej rzecz ujmując, są one na-
kierowane na zredukowanie zobiektywizowanych czynników mogących
powodować stronniczość (podkreślenia – SN). Tak też, jak się wydaje, po-
strzega zagadnienie „bezstronności” Trybunał Konstytucyjny, który w wyro-
ku z dnia 27 stycznia 1999 r. (K 1/98, OTK 1999/1/3) stwierdził: „Stronni-
czość to stan psychiczny sędziego, mogący się uzewnętrzniać w mniej-
szym lub większym stopniu. Stąd też zagrożenia bezstronności dają się
zobiektywizować tylko w ograniczonym zakresie. Przyczyny stronniczości
są bowiem zróżnicowane, a przez to nie dające się do końca zdefiniować,
tak dalece, jak zawsze natura każdego człowieka czyni go w różnych sytu-
acjach – w sposób mniej lub bardziej uświadomiony – stronniczym. Chodzi
jednak o to, czy występują sytuacje faktyczne, z którymi w stopniu wysoce
uprawdopodobnionym łączyć można zagrożenie bezstronności sędziego,
które zarazem uzewnętrzniają się w takim stopniu, że można je zobiektywi-
zować”.
Dodać należy, że owe zobiektywizowane czynniki jedynie mogą, ale
wcale nie zawsze muszą, spowodować stronniczość orzekania. Innymi
słowy, nawet zobiektywizowana sytuacja skłaniająca do stronniczości nie
zawsze skutkuje rezygnacją z bezstronności. Nie istnieje ani logiczny, ani
przyczynowo-skutkowy związek pomiędzy orzekaniem bezstronnym a
orzekaniem w sytuacji bezstronności. Związek ten jest raczej natury psy-
13
chologicznej (zob. Z. Tobor, T. Pietrzykowski: Bezstronność jako…, op. cit.,
s. 280 oraz tychże autorów: Roszczenie do bezstronności w: J. Stelmach
red.: Filozofia prawa wobec globalizmu, Kraków 2003, s. 68) i „statystycz-
nej” (w tym sensie, że większość sędziów postawionych w sytuacji nie-
sprzyjającej bezstronności okaże się mniej obiektywnymi, niż w wypadku
gdy wydają swe rozstrzygnięcia w sytuacji niezagrażającej bezstronności).
Silna osobowość, głęboka prawość sędziego, w wielu przypadkach pozwoli
mu, z pewnością, na zachowanie bezstronności także i przy orzekaniu w
sytuacji typowo tej bezstronności zagrażającej. Nie oznacza to jednak, że
za prawidłowe uznać należy postawienie sędziego w takiej sytuacji.
Rola „sytuacji bezstronności”, jaką starają się zapewnić przepisy o
wyłączeniu sędziego, polega więc na: 1/ eliminowaniu bądź minimalizowa-
niu czynników, które - statystycznie rzecz postrzegając - mogą powodować
stronniczość sędziego; 2/ budowaniu zaufania stron, innych uczestników
postępowania oraz opinii publicznej do wymiaru sprawiedliwości; 3/ niena-
rażaniu sędziego na „walkę wewnętrzną” między ludzkimi słabościami a
ideą zachowania bezstronności. Są to cele tak istotne dla prawidłowego
sprawowania wymiaru sprawiedliwości i reguł rzetelnego procedowania, że
nie sposób przyjąć, aby przy rozważaniu, czy w określonym układzie „sytu-
acja bezstronności” jest zagrożona, mogły one zejść na dalszy plan w ze-
stawieniu z kłopotami natury czysto technicznej, jakie określony kierunek
wykładni może wywołać w praktyce (w szczególności w sądach o niezbyt
licznej obsadzie).
Warto zwrócić uwagę na to, że odwołując się do dwóch postanowień
Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu (z dnia 1 sierpnia 2001 r., II AKo 312/01,
OSA 2001, z. 12, poz. 91 i z dnia 20 listopada 2003 r., II AKo 551/03, OSA
2005, z. 3, poz. 19) – według których zasadne jest wyłączenie sędziego w
wypadku ujawnienia okoliczności o takim charakterze, że brak jest możli-
wości przekonania każdego rozsądnie myślącego człowieka, iż okoliczno-
14
ści te na bezstronność sędziego nie mają wpływu – także i Sąd występują-
cy z pytaniem prawnym skłania się do uznania właśnie bezstronności
„obiektywnej” za ratio legis instytucji wyłączenia sędziego. Tyle tylko, że nie
wysnuł z tak określonego celu przepisów wniosku wręcz narzucającego się
przy ocenie układu procesowego stanowiącego kanwę pytania prawnego.
Podsumowując dotychczasowe rozważania, stwierdzić należy, że
nawet w wypadkach określonych w art. 40 k.p.k., w których ustawa przewi-
duje wyłączenie sędziego z mocy prawa, nie chodzi o pewność, że każdy
sędzia znalazłszy się w jednej z wymienionych tam sytuacji, zachowałby
się zawsze w sposób stronniczy. Idzie jednak o uniknięcie sytuacji, gdy
bezstronność sędziego mogłaby stać się przedmiotem racjonalnie podno-
szonych (co nie znaczy, że zawsze zasadnych) wątpliwości, a praktycznie
niemożliwe byłoby z kolei dowiedzenie nieprawdziwości takiego podejrze-
nia. Właśnie dlatego we wszystkich układach procesowych wymienionych
w art. 40 k.p.k. wprowadzono sui generis domniemanie, że zobiektywizo-
wanie czynników mogących powodować stronniczość występuje z takim
stopniem nasilenia, iż konieczne jest odsunięcie sędziego od udziału w
sprawie z mocy samego prawa. O ile zatem ma rację Sąd pytający stwier-
dzając, że trudno przyjmować domniemanie stronniczości sędziego, o tyle
nie dostrzega on jednocześnie, że możliwe, a nawet konieczne jest przyję-
cie niekiedy domniemania, że sytuacja, w której miałby on orzekać, z
obiektywnego punktu widzenia musi wzbudzić obawy co do bezstronności.
Dla spełnienia dokładnie tych samych funkcji, ustawodawca stworzył
także i instytucję sędziego „podejrzanego” – iudex suspectus – określoną w
art. 41 k.p.k. Dlatego też przy stwierdzeniu takich okoliczności, które u każ-
dego rozsądnie rozumującego obserwatora muszą wzbudzić refleksję, że
mogą one kolidować z bezstronnością sędziego, należy udzielić odpowie-
dzi twierdzącej na pytanie o potrzebę wyłączenia (lub wyłączenia się) da-
nego sędziego na podstawie art. 41 § 1 k.p.k. Obawy Sądu Okręgowego,
15
czy tego typu rozumowanie nie prowadzi przypadkiem do kreowania w
drodze orzeczniczej dodatkowych, pozakodeksowych „bezwzględnych
przyczyn odwoławczych” są całkowicie chybione. Jest rzeczą oczywistą, że
za bezwzględną przyczynę uchylenia orzeczenia, określoną w art. 439 § 1
pk 1 k.p.k., może być uznana tylko sytuacja, w której w wydaniu orzeczenia
brała udział m.in. osoba „podlegająca wyłączeniu na podstawie art. 40
k.p.k.”. Orzecznictwo może jednak odwoływać się przy wykładni art. 40
k.p.k. do takich jej reguł, jak np. reguła analogii albo też w procesie inter-
pretacji wskazywać na takie sytuacje, w których nagromadzenie zobiekty-
wizowanych czynników mogących powodować stronniczość jest bliskie,
czy wręcz równe temu, które ustawodawca uznał za próg graniczny powo-
dujący konieczność odsunięcia sędziego od udziału w sprawie z mocy
prawa, a więc do kreowania sytuacji zbliżonych, istotnie, do tych przewi-
dzianych w art. 40 k.p.k. Te ostatnie można by nazwać „kwalifikowanymi”
sytuacjami, rozpatrywanymi w aspekcie treści art. 41 k.p.k. W tym ostatnim
przypadku należy je więc jednak, na etapie postępowania odwoławczego,
rozpoznawać w kategoriach przyczyn określonych w art. 438 pkt 2 k.p.k.
Na gruncie Kodeksu postępowania karnego z 1969 r. Sąd Najwyż-
szy, kierując się wskazanymi wyżej przesłankami wykładni celowościowej,
w kilku orzeczeniach zdecydował się właśnie zastosować zasadę analogii
w interpretacji niektórych przyczyn wyłączenia sędziego z mocy ustawy.
Taka zdecydowana postawa niejako „wymusiła” zmiany ustawowe i posze-
rzenie katalogu okoliczności decydujących o wyłączeniu sędziego z mocy
prawa. Wypada w tym kontekście przypomnieć, że w przepisie art. 30 § 1
k.p.k. z 1969 r. figurował jedynie odpowiednik wyłączenia unormowanego
obecnie w art. 40 § 1 pkt 7 k.p.k., brak było natomiast odpowiedników roz-
wiązań przewidzianych w treści art. 40 § 1 pkt 8 k.p.k. przed tzw. nowelą
styczniową oraz art. 40 § 1 pkt 9 k.p.k. w obecnym brzmieniu. Pomimo te-
go, najpierw w uchwale składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z dnia
16
14 lutego 1974 r., VI KZP 22/73, OSNKW 1974, z. 5, poz. 82, przyjęto, że
sędzia, który brał udział w wydaniu wyroku warunkowo umarzającego po-
stępowanie karne na podstawie art. 27 k.k. z 1969 r., wyłączony jest od
udziału w rozpoznaniu sprawy w razie podjęcia postępowania w myśl art.
29 § 2 tego kodeksu. Następnie, w uchwale z dnia 29 stycznia 1987 r., VI
KZP 45/86, OSNKW 1987, z. 3-4, poz. 27, Sąd Najwyższy stwierdził, że
sędzia, który wydał nakaz karny, jest wyłączony od udziału w rozpoznaniu
sprawy w razie wniesienia sprzeciwu od tego nakazu karnego. Wreszcie, w
uchwale z dnia 20 czerwca 1991 r., I KZP 10/91, OSNKW 1992, z. 1-2,
poz. 8, Sąd Najwyższy konsekwentnie kontynuując „kreatywną” linię wy-
kładni tego samego przepisu, wskazał w sposób bardziej ogólny, że sę-
dzia, który brał udział w wydaniu orzeczenia, jest wyłączony, na podstawie
art. 30 § 1 pkt 7 k.p.k., od dalszego udziału w sprawie nie tylko wówczas,
gdy orzeczenie to zostało uchylone przez sąd odwoławczy, a sprawa prze-
kazana do ponownego rozpoznania, ale także wtedy, gdy orzeczenie to
"traci moc" na podstawie przepisu ustawy, wskutek wniesienia przez stronę
sprzeciwu od tego orzeczenia (tym razem chodziło o sprzeciw złożony od
postanowienia o umorzeniu postępowania na podstawie ustawy amnestyj-
nej).
Inną metodę, która jednak również doprowadziła w rezultacie do
zmian ustawowych, zastosowano przy wykładni art. 30 § 1 pkt 2 k.p.k. z
1969 r., w którym przewidziano, że sędzia jest z mocy prawa wyłączony od
udziału w sprawie, jeśli jest małżonkiem strony lub pokrzywdzonego albo
ich obrońcy, pełnomocnika lub przedstawiciela ustawowego, ale ustawo-
dawcy najwyraźniej nie starczyło wyobraźni, aby tę samą regułę odnieść do
tzw. małżeństw faktycznych, czyli tych wypadków, gdy sędzia z jedną z
tych osób pozostaje w stosunku konkubinatu. W orzecznictwie z żelazną
konsekwencją twierdzono więc, że stosunek konkubinatu sędziego z jed-
nym z tych podmiotów stwarza tak silne podejrzenie sytuacji braku bez-
17
stronności, iż sędzia powinien być każdorazowo wyłączony na podstawie
art. 31 § 1 k.p.k. z 1969 r. jako iudex suspectus i że w tym konkretnym
układzie procesowym należy przyjmować niejako „kwalifikowaną” postać
podstawy wyłączenia z art. 31 § 1 k.p.k., w tym sensie, iż strona nie musi
wykazywać możliwości wpływu tej okoliczności na orzeczenie wydane
przez sędziego pozostającego w tak niepożądanym „uwikłaniu” (na margi-
nesie warto przypomnieć, że jeszcze bardziej radykalne stanowisko zajął
A. Murzynowski, na gruncie odpowiednika tego przepisu w Kodeksie po-
stępowania karnego z 1928 r., obarczonego identyczną wadą, gdy stwier-
dził, w glosie do postanowienia Sądu Najwyższego z dnia 23 lutego 1963
r., V KO 18/63, PiP 1964, nr 5-6, s. 971, że sędziego-konkubenta należy
traktować, na zasadzie analogii, wprost jako sędziego wyłączonego z mocy
ustawy, pomimo tego, że stosunek konkubinatu nie był w przepisie wymie-
niony).
Wypada w omawianym tu kontekście przypomnieć także dwa orze-
czenia, które co prawda nie przyczyniły się jeszcze do stosownych zmian
ustawowych, tym niemniej również wykreowały swego rodzaju „kwalifiko-
waną” postać podstawy wyłączenia z art. 31 § 1 k.p.k. z 1969 r., a obecnie
z art. 41 § 1 k.p.k. W postanowieniu Sądu Najwyższego z dnia 10 marca
1979 r., II KZ 25/79, OSNKW 1979, z. 6, poz. 73, a następnie w uchwale
składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z dnia 6 kwietnia 1989 r., WZP
1/89, OSNKW 1989, z. 3-4, poz. 24, stwierdzono, że sędzia biorący udział
w jakimkolwiek stadium postępowania karnego w wydawaniu postanowień
w kwestii tymczasowego aresztowania określonej osoby podlega wyłącze-
niu – jako tzw. iudex suspectus – od udziału w rozstrzyganiu wniosku o od-
szkodowanie za oczywiście niesłuszne tymczasowe aresztowanie tej oso-
by. Dopuszczenie możliwości rozstrzygania wniosku o odszkodowanie za
oczywiście niesłuszne tymczasowe aresztowanie przez sędziego, który brał
udział w wydawaniu postanowienia co do zastosowania, przedłużenia lub
18
utrzymania w mocy tymczasowego aresztowania, stawia tego sędziego w
sytuacji jaskrawo konfliktowej, zaś zobiektywizowane czynniki mogące po-
wodować stronniczość występują w takim układzie procesowym z tak
znacznym stopniem nasilenia, iż stworzenie w drodze orzeczniczej swoistej
pozaustawowej okoliczności powodującej obligatoryjną przyczynę wyłą-
czenia, zyskało powszechną aprobatę zarówno w orzecznictwie sądów
powszechnych, jak i w piśmiennictwie.
Lojalnie należy przyznać, że dotychczasowe orzecznictwo dotyczące
możliwości orzekania przez tego samego sędziego w dwóch odrębnych
postępowaniach, co do współsprawców czynów, bynajmniej nie cechowało
się taką jednolitością, jak we wskazanych wyżej przykładach. W wyroku z
dnia 8 stycznia 1958 r., III K 494/57, OSNPG 1968, z. 6, poz. 9, Sąd Naj-
wyższy oceniając udział w sprawie sędziego, który uprzednio osądził
współsprawców tego samego czynu, przewrotnie wywiódł, że „sędziego
takiego nie tylko nie można podejrzewać o uprzedzenie, lecz przeciwnie –
jest on najlepiej poinformowany i przygotowany do prowadzenia sprawy”.
Wymijającej, w istocie, odpowiedzi udzielił Sąd Najwyższy w uchwale skła-
du siedmiu sędziów z dnia 30 kwietnia 1969 r., VI KZP 54/68, OSNKW
1969, z. 7-8, poz. 78, stwierdzając, że: „Sędzia, który orzekał w sprawie i
wypowiedział się co do winy współoskarżonego, którego sprawa została
wyłączona, nie podlega wyłączeniu na podstawie art. 34 § 1 k.p.k. (z 1928
r., który to przepis stanowił odpowiednik obecnego art. 40 § 1 k.p.k. – uwa-
ga SN) od rozpoznania sprawy tego współoskarżonego”. To, iż okoliczność
tu omawiana nie stanowi przyczyny wyłączenia sędziego z mocy prawa by-
ło jasne zarówno na tle stanu prawnego obowiązującego w dacie podej-
mowania cytowanej uchwały, jak również jest oczywiste dzisiaj. Tam, gdzie
„rozpoczynał się problem”, a więc w kwestii, czy sędzia taki nie powinien
ulegać wyłączeniu jako suspectus, a także, czy ewentualnie de lege feren-
da nie powinien on być jednak objęty wyłączeniem z mocy prawa, w uza-
19
sadnieniu uchwały nie można było znaleźć klarownego stanowiska. Zajęli
je jednak glosatorzy tej uchwały. Zarówno A. Kaftal (zob. PiP 1970, nr 5, s.
823), jak i E. Skrętowicz (zob. NP 1970, nr 2, s. 304) zdecydowanie opo-
wiedzieli się za zasadnością wyłączania takiego sędziego jako „podejrza-
nego”, a więc na podstawie art. 37 k.p.k. z 1928 r., wskazując, że w anali-
zowanej sytuacji sędzia, orzekając w sprawie „uprzedniej” i w sprawie „wy-
łączonej”, w razie dojścia do wniosków przeciwnych niż te, które legły u
podstaw wcześniejszego orzeczenia, musiałby w istocie poddać w wątpli-
wość, czy wręcz zakwestionować, swój poprzedni judykat, co „może spo-
wodować nastawienie psychiczne ukierunkowane na podtrzymanie
uprzednio podjętej decyzji”. Stanowisko wyraźnie odmienne od zajętego w
dotychczas omówionych orzeczeniach, ale też nie do końca konsekwent-
ne, zaprezentował Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 4 grudnia 1957 r., III
KR 461/57, OSPiKA 1959, nr 6, poz. 166 stwierdzając, że „wprawdzie sę-
dzia nie jest w takiej sytuacji związany uprzednio wyrażonym poglądem, a
co za tym idzie nie musi sam się wyłączyć, powinien być jednak wyłączony
na wniosek strony, zarzucającej mu wyniesienie z poprzedniej sprawy
pewnego nastawienia”. Zapatrywanie to uznać należy za niekonsekwentne,
gdyż dostrzeżenie tego, że zagrożona jest bezstronność „obiektywna”, po-
winno prowadzić do wyłączenia się sędziego z jego własnej inicjatywy, nie-
zależnie od tego, czy strony złożą w tym przedmiocie wniosek. Jeszcze
bardziej stanowczo wypowiedział się Sąd Najwyższy w postanowieniu z
dnia 7 lipca 1972 r., I KR 12/72, OSNPG 1972, z. 11, poz. 179, choć nie w
samej tezie, ale dopiero w części motywacyjnej orzeczenia. Wyrażono w
niej przekonanie o konieczności rozszerzenia pojęcia „stosunku osobiste-
go” (figurującego w treści art. 31 § 1 k.p.k. z 1969 r.) na układ procesowy,
w którym sędzia wypowiedział w poprzedniej sprawie swój pogląd, mający
znaczenie dla sprawy później rozpoznawanej „jeżeli ze względu na niero-
zerwalny i ścisły związek między poszczególnymi oskarżonymi nie jest
20
możliwe prawidłowe osądzenie części sprawców, bez ustalenia roli pozo-
stałych osób, których sprawa aktualnie nie jest rozpoznawana, zwłaszcza
gdy ustalenie wspólnego udziału byłoby niezbędne do bytu konkretnego
przestępstwa”. Odmiennie podszedł do zagadnienia wykładni pojęcia „sto-
sunku osobistego” Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 16 listopada 1970 r., I
KR 109/70, OSNPG 1971, z. 2, poz. 39, konstatując, że: „Zgodnie z treścią
art. 31 § 1 k.p.k. (odpowiednik obecnego art. 41 § 1 k.p.k. – uwaga SN)
sędzia ulega wyłączeniu jedynie w tym przypadku, jeżeli pomiędzy nim a
jedną ze stron zachodzi stosunek osobisty tego rodzaju, że mógłby wywo-
łać wątpliwości co do bezstronności sędziego. W świetle tego przepisu fakt
przesłuchania oskarżonego w charakterze świadka we wcześniej toczącej
się sprawie przeciwko współoskarżonym, a następnie dokonanie w wyroku
krytycznej oceny tych zeznań nie uzasadnia wyłączenia składu tego sądu
w razie rozpoznawania w późniejszym czasie sprawy przeciwko oskarżo-
nemu, albowiem dokonanie przez sąd wymienionych czynności proceso-
wych nie daje podstawy do uznania, iż pomiędzy składem sądu a oskarżo-
nym zaszedł stosunek osobisty w rozumieniu cytowanego przepisu”. Zapa-
trywanie to spotkało się jednak z ostrą krytyką w piśmiennictwie (zob. uwa-
gi M. Cieślaka i Z. Dody w „Przeglądzie orzecznictwa SN w zakresie postę-
powania karnego...”, WPP 1971, nr 4, s. 536 i n.).
Kończąc ten przegląd orzecznictwa, dotyczącego analizowanego za-
gadnienia na gruncie poprzedniego stanu normatywnego i przechodząc do
analizy przepisów kodeksu obowiązującego, zwrócić należy uwagę przede
wszystkim na to, że poprzednio funkcjonujące ustawowe odniesienie wąt-
pliwości co do bezstronności do „stosunku osobistego” pomiędzy sędzią a
jedną ze stron, niewątpliwie znacznie ograniczało możliwości interpretacyj-
ne w porównaniu ze stanem normatywnym obowiązującym de lege lata, w
którym wątpliwość ta wiązana jest z każdą „okolicznością”, bez precyzowa-
21
nia jej charakteru, czy to przedmiotowego, czy to podmiotowego, czy
wreszcie sytuacyjnego.
Zdaniem Sądu Najwyższego, przy rozstrzyganiu analizowanego za-
gadnienia rozróżnić należy trzy sytuacje:
a) tę, w której sędzia miałby orzekać w sprawie czynu osoby, której zarzu-
ca się współsprawstwo sensu stricto z osobą lub osobami wcześniej osą-
dzonymi za ten czyn, z udziałem w składzie orzekającym tego samego sę-
dziego;
b) tę, w której sędzia miałby orzekać w sprawie czynu osoby, której zarzu-
ca się podżeganie lub pomocnictwo (a więc współsprawstwo sensu largo)
do czynu osoby lub osób wcześniej osądzonych za ten czyn, z udziałem w
składzie orzekającym tego samego sędziego;
c) tę, w której sędzia miałby orzekać w sprawie osoby, której zarzuca się
inny czyn niż czyn przypisany osobie uprzednio osądzonej, z udziałem w
składzie orzekającym tego samego sędziego, przy czym istnieje określony
stopień powiązania między tymi czynami.
Zasygnalizować w tym miejscu wypada, że sposób rozumowania,
przedstawiony w dalszej części uchwały, dotyczący układów procesowych
z pkt a) oraz b), odnosi się także do sytuacji, w których sędzia miałby orze-
kać w przedmiocie odpowiedzialności karnej osoby, której zarzucono prze-
stępstwo, do zespołu znamion którego należy popełnienie go przy udziale
innych osób (zob. np. art. 158 § 1-3 k.k., art. 258 § 1-4 k.k.), a uprzednio
ten sam sędzia uczestniczył w składzie sądu, który wydał rozstrzygnięcie
co do odpowiedzialności tych innych osób.
Brak jest racjonalnych powodów, aby odmiennie traktować w oma-
wianym aspekcie sytuacje procesowe wymienione wyżej w punktach a)
oraz b). Natomiast osobno należy postrzegać układ procesowy wymieniony
wyżej w pkt c), przede wszystkim dlatego, że stopień owego powiązania
między czynem osoby „aktualnie” sądzonej a czynami już osądzonymi, z
22
udziałem w składzie orzekającym tego samego sędziego, może być wyso-
ce zróżnicowany. Im jednak owo powiązanie będzie bardziej ścisłe, tym
bardziej także i tę konfigurację procesową oceniać należałoby – zdaniem
Sądu Najwyższego – podobnie w porównaniu z układami wymienionymi w
punktach a) oraz b).
Z sytuacjami procesowymi wymienionymi w pkt a) oraz b) będziemy
mieli do czynienia wówczas, gdy w postępowaniach o tzw. wieloosobowej
konfiguracji, charakterystycznych np. dla tzw. przestępczości „aferowej”,
już na etapie postępowania przygotowawczego prokurator dokona swoi-
stego „podziału”, czy „pogrupowania” i będzie kierował do sądu odrębne
akty oskarżenia w odniesieniu do tak wydzielonych grup osób, ale w tych
aktach oskarżenia będą jednak figurowały zarzuty dotyczące tych samych
czynów, popełnionych we współsprawstwie czy to sensu largo, czy to sen-
su stricto. Takiej sytuacji można zapobiec poprzez bądź to zaniechanie
praktyki „fragmentaryzacji” aktów oskarżenia w samej prokuraturze, bądź
poprzez łączenie spraw do wspólnego rozpoznania już po wpłynięciu tak
skonstruowanych aktów oskarżenia do sądu (oczywiście, jeśli zostaną one
wniesione w zbliżonym czasie). Taki układ procesowy może powstać także
i wtedy, gdy już po wpłynięciu do sądu wspólnego aktu oskarżenia, sąd
zmuszony będzie wyłączyć rozpoznanie sprawy jednego lub kilku z oskar-
żonych, z uwagi na okoliczności utrudniające łączne rozpoznanie całości
sprawy. Pod rządami aktualnie obowiązującego kodeksu postępowania
karnego ta ostatnia sytuacja wystąpić może ze znacznie zwiększoną czę-
stotliwością niż na gruncie starego stanu normatywnego. Jak to już bowiem
podkreślono wcześniej, dochodzić będzie do niej wówczas, gdy przynajm-
niej jeden ze współsprawców zadeklaruje wolę tzw. konsensualnego za-
kończenia sprawy, a będą po temu zachodziły pozostałe warunki określone
w art. 335 i 343 k.p.k. (w wypadku tzw. skazania bez rozprawy) albo w art.
387 k.p.k. (w wypadku tzw. dobrowolnego poddania się odpowiedzialności
23
karnej). Nie należy też zapominać o możliwości skierowania przez prokura-
tora, w odniesieniu do niektórych tylko współsprawców, wniosku o warun-
kowe umorzenie postępowania, jeśli dane osobopoznawcze będą umożli-
wiały zastosowanie tej instytucji tylko wobec nich (art. 336 k.p.k.). W każdej
z tych sytuacji sprawa współsprawcy sensu stricto lub współsprawcy sensu
largo zostanie wyłączona najpierw do odrębnego rozpoznania i zakończo-
na stosownym orzeczeniem, a następnie powstanie dylemat, czy sędzia,
który brał udział w wydaniu tego orzeczenia, powinien zasiadać w składzie,
który przystąpi do sądzenia sprawy pozostałych oskarżonych, czyli najczę-
ściej zasadniczego trzonu sprawy. Nie ma przy tym najmniejszego znacze-
nia to, czy sędzia taki pełnił rolę sprawozdawcy w którymkolwiek z tych po-
stępowań, jak również to, czy chodzi o tzw. sędziego zawodowego, czy też
o ławnika.
Zdaniem Sądu Najwyższego, we wszystkich trzech, opisanych wyżej
układach procesowych, de lege lata zazwyczaj powinno nastąpić wyłącze-
nie sędziego z powodów określonych w art. 41 § 1 k.p.k.. W każdym bo-
wiem z tych wypadków zazwyczaj dojść należy do wniosku, że w bardzo
istotny sposób sędzia narażony jest na wewnętrzny konflikt sumienia, a co
jeszcze pewniejsze – że następuje kumulacja czynników zagrażających
postrzeganiu tej sytuacji jako bezstronnej. Co prawda, w owym pierwszym -
co do kolejności wydania - orzeczeniu sędzia nie da w samej jego sentencji
jednoznacznego wyrazu swemu przekonaniu o konieczności uznania za
winne także osób, których sprawa zostanie rozpoznana odrębnie (zgodnie
z utrwalonym orzecznictwem nie można w opisie czynu wymieniać jako
współsprawcy osoby, która nie jest objęta konkretnym wyrokiem, albowiem
przypisanie w części dyspozytywnej wyroku skazującego popełnienia prze-
stępstwa takiej osobie naruszałoby fundamentalne zasady procesowe:
skargowości, domniemania niewinności i prawa do obrony – por. uchwałę
Sądu Najwyższego z dnia 10 lipca 1987 r., VI KZP 10/87, OSNKW 1987, z.
24
11-12, poz. 102), zaś w wypadku konsensualnego zakończenia sprawy w
praktyce najczęściej nie będzie zachodziła potrzeba sporządzenia uzasad-
nienia. Tym niemniej, zarówno konieczność poczynienia już w owej sen-
tencji ustaleń faktycznych, co do samego faktu popełnienia określonego
czynu, co do jego obrazu prawnego (bezprawności), a nadto nieuchronne
poczynienie takich, a nie innych założeń dowodowych prowadzących do
tych ustaleń (które co prawda mogą nie znaleźć swego odzwierciedlenia w
części motywacyjnej orzeczenia, wobec jej niesporządzenia, ale były prze-
cież mentalnie poczynione w umyśle sędziego, zanim wydał on orzecze-
nie), prowadzą do drastycznego zredukowania zobiektywizowanych czyn-
ników, które mogłyby świadczyć o bezstronności takiego sędziego. Dlatego
też nie można podzielić zapatrywania, wyrażonego już na gruncie nowego
stanu normatywnego, w uzasadnieniu postanowienia Sądu Najwyższego z
dnia 13 lipca 2005 r., II KK 388/04, R-OSNKW 2005, poz. 1349, iż „ani roz-
poznawanie wcześniejszych spraw tych samych oskarżonych, ani dokony-
wanie oceny tych samych źródeł dowodowych w różnych postępowaniach
nie stanowi przesłanki wyłączenia sędziego”. Należy opowiedzieć się za
wyważonym poglądem tego Sądu, wyrażonym w wyroku z dnia 29 sierpnia
2006 r., V KK 107/05, OSNKW 2006, z. 10, poz. 96, zgodnie z którym:
„Branie udziału przez sędziego w rozpoznaniu sprawy, w której sąd przyjął
w wyroku współudział określonej osoby w zachowaniu przestępnym, sta-
nowiącym przedmiot później rozpatrywanej sprawy przeciwko tej osobie
jako oskarżonej, stanowi zazwyczaj okoliczność wywołującą uzasadnioną
wątpliwość co do bezstronności sędziego (art. 41 § 1 k.p.k.)”. Nie bez przy-
czyny Sąd Najwyższy odwołał się w tezie tego orzeczenia do dookreślenia
„zazwyczaj”, albowiem teoretycznie mogą się wyłonić układy procesowe, w
których stopień powiązania dowodowego pomiędzy czynem współsprawcy
już osądzonego, a czynem, który miałby stanowić przedmiot osądu przez
tego samego sędziego, pozwoliłby uzasadnić orzeczenie w przedmiocie
25
odpowiedzialności karnej określonej osoby bez odwoływania się do depo-
zycji osoby uprzednio osądzonej oraz innych dowodów poddanych już ana-
lizie w związku z wydaniem orzeczenia wobec niej (tylko pod takimi warun-
kami można byłoby podzielić zastrzeżenia – zaprezentowane przez M.
Siwka w publikacji, do której odwołał się Sąd Okręgowy, a która została
wskazana w tzw. części historycznej uzasadnienia niniejszej uchwały - na-
wiązujące do dowodów „które stawiają przedmiot osądu w innym świetle”).
Są to jednak sytuacje bardzo nietypowe, które niezwykle rzadko wystąpić
mogą w praktyce. Podzielając zatem, co do zasady, pogląd wyrażony w
wyroku z dnia 29 sierpnia 2006 r., należy jedynie podjąć próbę doprecyzo-
wania, jakie układy powinny być objęte użytym w tym orzeczeniu przysłów-
kiem „zazwyczaj”. Zdaniem składu podejmującego niniejszą uchwałę, wła-
ściwym punktem odniesienia, czy nastąpiłoby takie zredukowanie zobiek-
tywizowanych czynników mogących świadczyć o bezstronności sędziego,
którego nie sposób zaakceptować, jest właśnie porównanie tego materiału
dowodowego, który został poddany ocenie w poprzednim postępowaniu i
tego, który miałby stanowić podstawę ustaleń faktycznych w drugim z po-
stępowań. W rezultacie, Sąd Najwyższy wyraża pogląd, iż w wypadku gdy
materiał dowodowy, na podstawie którego orzeczono w przedmiocie odpo-
wiedzialności karnej jednego ze sprawców czynu, miałby stanowić podsta-
wę dowodową orzeczenia w przedmiocie odpowiedzialności karnej także i
innego współsprawcy (podżegacza lub pomocnika) tego samego czynu,
sędzia, który dokonał oceny dowodów w odniesieniu do jednej z tych osób,
powinien być wyłączony od udziału w sprawie dotyczącej pozostałych, z
uwagi na istnienie okoliczności, która „mogłaby wywołać uzasadnioną wąt-
pliwość co do jego bezstronności” w rozumieniu art. 41 § 1 k.p.k.
Na zakończenie należy wskazać adresata normy powinnościowej,
sformułowanej w tezie uchwały. Jest nim zarówno sędzia, który uprzednio
orzekł w przedmiocie odpowiedzialności karnej innych sprawców tego sa-
26
mego czynu w oparciu o ten sam materiał dowodowy, jak i skład sądu wła-
ściwy do rozpoznania żądania sędziego o jego wyłączenie od udziału w
sprawie lub też wniosku strony o wyłączenie sędziego na podstawie art. 41
§ 1 k.p.k., a także skład sądu, który na etapie postępowania odwoławczego
powołany jest do oceny, czy procedowanie w tym względzie przed sądem
pierwszej instancji przebiegało prawidłowo. W pierwszej więc kolejności
sędzia, który uzna, że zachodzą okoliczności, o których mowa w tezie ni-
niejszej uchwały, powinien sam zgłosić żądanie wyłączenia. Obowiązany
jest je rozpoznać sąd właściwy funkcjonalnie według reguł określonych w
art. 42 § 4 k.p.k. Ten sam sąd jest właściwy do dokonania oceny, czy za-
chodzą podstawy wyłączenia omawiane w niniejszej uchwale także w wy-
padku złożenia przez stronę wniosku o wyłączenie sędziego (por. P.
Hofmański, E. Sadzik, K. Zgryzek: Kodeks postępowania karnego. Komen-
tarz, Warszawa 2007, t. I, s. 277). W piśmiennictwie wyrażony też został
pogląd, że dopuszczalne jest wyłączenie sędziego na podstawie art. 41 § 1
k.p.k. także z urzędu, jeżeli w składzie sądzącym większość sędziów nie
ma wątpliwości co do tego, że jeden z nich nie odpowiada wymogom bez-
stronności, a brak jest zarówno żądania tego sędziego, jak i wniosku strony
(zob. R .Kmiecik: Tryb wyłączenia sędziego i prokuratora w kodeksie po-
stępowania karnego, PiPr 1999, nr 11-12, s. 25). Prawidłowość podjętych
decyzji bądź ich brak, gdy zainteresowani nie dostrzegli w ogóle problemu,
może być przez stronę zakwestionowana w skardze zażaleniowej lub ape-
lacyjnej, wniesionej od orzeczenia w przedmiocie odpowiedzialności karnej,
z powołaniem się na zarzut naruszenia art. 41 § 1 k.p.k., a więc w ramach
podstawy odwoławczej określonej w art. 438 pkt 2 k.p.k.